Forum PBF pokemon
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zapisy ~

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Zapisy ~    Pon Gru 02, 2013 2:58 pm


Otwarte! *Miejsca zajęte: 1/3*
Welcome, moi mili! Witam w zapisach do najbardziej pechowego Game Mastera w historii. Tak, tak, jestem chyba jakaś nawiedzona, bo gdy tylko udaje mi się zdobyć posadę Mistrza Gry, natychmiast to forum upada. .-. A więc, cóż mogę powiedzieć. Mam nadzieję, że tym razem moja 'kadencja' potrwa dłużej, niż parę dni. Zanim jednak podam Wam formularz zapisowy, musicie zapoznać się z paroma regułkami:
~ Wymagam od graczy pisania min. 3-4 linijek sensownego tekstu w przygodzie!
~ Nie przyjmuję osób z nudną historią (nie zawierającą żadnego ciekawego wydarzenia, do którego mogłabym w przyszłości nawiązać) oraz oklepanym celem, np. "Urodziłem się w Alabastii. W wieku 10 lat spóźniłem się na odbiór startera i został mi tylko ... . Moim celem jest zostanie mistrzem pokemon!"
~ Wymagam używania poprawnej polszczyzny. Jeżeli użytkownik posiada dysleksję, proszę o powiadomienie mnie o tym w trybie natychmiastowych na Priv i używaniu przeglądarki, która podkreśla błędy ortograficzne.
~ Jako znak, iż zapoznałeś/aś się z regulaminem, napisz imię swojej ulubionej postaci z Anime pod formularzem zgłoszeniowym (niekoniecznie z kieszonkowych potworków).
~ Odpisuję zazwyczaj w ciągu dwóch dni (od postu gracza), długość moich postów sięga od 5 linijek w górę.
~ W niektórych wypadkach jestem zmuszona do zastosowania metody zwanej 'próbnym testem'. Gracz zostanie wtedy poddany próbie, podczas której będę uważnie obserwowała jego starania i poziom wysyłanych przez niego wiadomości w grze.


Hę, tak szybko? Przeczytaliście już wszystkie reguły i nadal chcecie się do mnie zapisać? W takim razie droga wolna. *Szczerze powiedziawszy myślałam, że Wam to trochę więcej czasu zajmie, więc to, co znajdziecie poniżej jest na wpół-improwizacją.* ^^"


Formularz zgłoszeniowy:

Kod:
[size=10][color=#FFCC99]Imię i nazwisko postaci*: [/color]
[color=#FFCC99]Wiek postaci*: [/color]
[color=#FFCC99]Charakter postaci*: [/color]
[color=#FFCC99]Historia postaci*: [/color]
[color=#FFCC99]Profesja*: [/color]
[color=#FFCC99]Początkowy region oraz miasto**: [/color] *Jeżeli nic tutaj nie wpiszecie, to ja wylosuję, bądź też wybiorę, miejsce startowe.*
[color=#FFCC99]Cel*: [/color]
[color=#FFCC99]Starter*: [/color]
[color=#FFCC99]Towarzysz**: [/color]
[color=#FFCC99]Najważniejsze informacje o towarzyszu (także jego Pokémon'y)**: [/color]
[color=#FFCC99]Rywal** : [/color]
[color=#FFCC99]Najważniejsze informacje o rywalu (także jego Pokémon'y)**: [/color]
[color=#FFCC99]Typ gry: [/color] Romantyczna, przygodowa, fantasy, Science Fiction, kryminał, kryminalne zagadki, inne: dopisz.
[color=#FFCC99]Prośby i dodatkowe uwagi**: [/color] Czyli czego ode mnie wymagacie lub też co chcecie, aby się w Waszej przygodzie znalazło.
[color=#FFCC99]Top 10 ulubionych Pokémon'ów**:[/color]
[color=#FFCC99]Dodatkowa rzecz**:[/color] Przeważnie musi pojawić się w historii, chyba, że jest to szkicownik albo inny przedmiot codziennego użytku. Uwaga: Nie może być to żadna rzecz ze sklepu, bądź Legend Ball![/size]
________________
*- wymagane
**- nieobowiązkowe


Przypominam, iż jeżeli decydujecie się na rywala lub towarzysza, musi się on pojawić w Waszej historii (albo zostanie on wprowadzony dopiero podczas gry)!


Ostatnio zmieniony przez Shiro dnia Sob Mar 15, 2014 6:21 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celinka
Hodowca
Hodowca
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 15/12/2013
Age : 21
Skąd : Wlkp :D

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Nie Gru 15, 2013 7:45 am

Imię i nazwisko postaci: Marceline Grey (Tak, wiem, że Celine to nie skrót od tego imienia, ale mnie to nie obchodzi, bo nie mogłam się zdecydować na jedno imię xD)
Wiek postaci: 16 lat.
Charakter postaci: Jest w niej wewnętrzny Głos, który obserwuje i chętnie krytykuje każdy jej ruch, co bywa uciążliwe, ale i pomocne.
Sama bywa zbyt podejrzliwa i często karci się za to, kiedy próbuje intuicyjnie wykrywać motywy swoich bliskich. Często zauważa również, że jest zbyt ekstrawagancka w tym, jaka jest, co lubi i jak postrzega innych a najgorszym jest dla niej fakt, że nic nie potrafi z tym zrobić.
Zawsze, kiedy ma jakiś problem, ucieka w cień i siedzi tam tak długo, aż sama go rozwiąże, nigdy nie potrzebuje innych w swoich problemach, jest niezmienna i samowystarczalna.
Zwykle jest osobą bezkonfliktową, spokojną i łagodną, można by pokusić się o stwierdzenie, że obdarzoną zdrowym rozsądkiem.
Jeśli chodzi o kontakty z innymi ludźmi, to nigdy nie zdarza jej się udawać zainteresowania rozmową, żeby nie urazić rozmówcy. Jest bardzo bezpośrednia i często postępuje bez skrupułów, nawet można powiedzieć bezlitośnie.
Jedną z jej najważniejszych i najbardziej przydatnych zdolności jest udawanie szczęścia, nawet jeśli jest przygnębiona i załamana. Taki stan rzeczy często ułatwia jej życie i oszczędza zbędnych pytań i udawanej troski bliźnich. Potrafi doskonale udawać i ukrywać wszystkie uczucia; od zażenowania po złość.
Jest dziewczyną bardzo ostrożną wobec innych, czasem nawet nad wyraz, można powiedzieć. Szczególnie nie ufa tym, którzy ukrywają przed nią swoje wobec niej zamiary.
Uważa się jednocześnie za osobę zupełnie niezależną, nie zmieniającą poglądów pod niczyim wpływem. .
Podpisuje się wszystkimi kończynami i ogonem (hehe, he) pod stwierdzeniem, że ludzie w większości przypadków same sobie stwarzają najwięcej problemów.
Zwykle stara się nic nie obiecywać, iść tylko swoją drogą i nie przywiązywać do nikogo i niczego, ponieważ bardzo ważnymi wartościami jest dla niej indywidualność. Mimo wszystko, jest osobą, które potrafi cieszyć się z nowych, dobrych doznań. Postrzega swoje życie jako skomplikowany, ale zdecydowanie harmonijny układ wzajemnych zależności. Nastawiona jest na odbiór otaczającego ją świata bez potrzeby istotnego na niego oddziaływania, a tym bardziej jego zmieniania. Jednocześnie ma mały kontakt z własnymi instynktami i otaczającym środowiskiem. Co więcej stara się nie dopuścić do tego, aby to środowisko miało na nią jakikolwiek wpływ. Pragnie ona bowiem wolności, niezależności, czasem jednak nie potrafi właściwie dokonać oceny własnej wartości.
Jej pozytywne cechy to przede wszystkim samodzielność i fakt, że jest stabilna emocjonalnie, spokojna i zdolna do akceptacji. Jest całkowicie pozbawiona egocentryzmu, jest pogodzona z życiem.
Ma potrzebę osiągnięcia spokoju i stworzenia i utrzymania wewnętrznej harmonii i w otoczeniu, dąży do rezygnacji z jakichkolwiek zmian, unika konfliktów i napięć, często ucieka przed problemami. Często próbuje negocjować z  życiem, dochodzić do kompromisu, czuje się pełnoprawnym partnerem świata. Jest przekonana, że w każdej chwili będzie w stanie dostosować swoje życie do zmieniającej się sytuacji. Cały czas analizuje otoczenie, aby być w zgodzie z otaczającym światem.
Czerpiąc ze źródeł ukrytych w głębi swej istoty idzie przez życie zachowując siłę wewnętrzną w najtrudniejszych sytuacjach. Stres i niepokoje nie mają do niej dostępu. Jeśli wymaga tego sytuacja, umie zdecydowanie i z godnością przyjąć na siebie odpowiedzialność. Ma wysokie wymagania moralne w stosunku do siebie, lecz nigdy się z nimi nie obnosi.
 
Historia postaci: Najprościej byłoby powiedzieć, że nie pamięta. BO nie pamięta absolutnie nic. Jej zdaniem jej życie zaczęło się teraz. Kiedy ma szesnaście lat, siedzi nago w środku lasu i jedynym przedmiotem, jaki posiada, to biało-czerwona kulka z pokemonem w środku. Co to za pokemon? Dlaczego wszystko, co pamięta to jedno imię: Nathaniel. Kim on jest? JEj ojcem, przyjacielem, może chłopakiem? NO i pamięta rzecz jasna swoje imię i imię schowanego w ballu pokemona. Nic poza tym.
(teraz tak. Chcesz, żebym napisała, kim jest Nath, kim ona jest, skąd pochodzi, czy ty chcesz to wymyślić? JEśli chcesz drugą opcję to będziesz miała moim zdaniem lepszą zabawę Very Happy)

Początkowy region oraz miasto: Och, nie mogę się zdecydować. Jakieś małe miasteczko w którymś regionie proszę mi wybrać ;3
Cel: Łohoho. Więc... Przede wszystkim dowiedzieć się, kim jest Nathaniel. Odkryć swoje powołanie do hodowania pokemonów i inne bzdury związane z odzyskiwaniem pamięci Very Happy
Towarzysz: Niestety nie ma. Ale może będzie?
Najważniejsze informacje o towarzyszu (także jego Pokémon'y): - -
Rywal: Ja nie mam pomnysłu, ale czemu miałabyś ty czegoś nie wymyślić?
Najważniejsze informacje o rywalu (także jego Pokémon'y): - -
Typ gry: Przygodowa, fantasy. Science Fiction nie trawię, naprawdę trzymaj się od niego z daleka w mojej przygodzie.
Prośby i dodatkowe uwagi: Chcę aby się ostatecznie okazało, że Celina jest dzieckiem jakiegoś sławnego kolesia. Piosenkarza czy kogoś takiego. I że była poszukiwana w swoim państwie, ale miejsce, w którym się obudziła jest bardzo daleko od jej państwa.
Och, no i kocham święta <3
Top 10 ulubionych Pokémon'ów: Shinx (i ewolucje), Jolteon, Chinchou (i ewolucja), Pichu (i ewolucje),  Elekid (i ewolucje), Ralts (i ewolucje), Espeon, Slowpoke (powinnam go umieścić na pierwszym miejscu, ale trudno), Abra (i ewolucje), dziesiątego nie ma, mwahahahah!
Dodatkowa rzecz: Nic Very Happy


Ach, no i nie mogę się zdecydować na startera... masz jakiś pomysł, co by do niej pasowało?
Zdecydowałam się na klasycznego acz cudownego Pidgeya

Kiba z Wolf's Rain <3. Zawsze czytam regulaminy Very Happy, kocham je!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Wto Gru 17, 2013 3:50 pm

Oj, nie wiem jak Cię przeprosić, ale ostatnio miałam straszny maraton w realnym życiu i nie mogłam dać Ci odpowiedzi, choć planowałam zrobić to już dobre dwa dni temu. Oczywiście przyjmuję. Długość historii mi nie przeszkadza, a że wszystkie szczegóły nie zostały w niej zawarte, to i lepiej. Fantasy? Nie ma sprawy. Ale ostrzegam- ostatnio mam jakąś fazę na Percy'ego Jacksona, a na polskim omawiamy Quo Vadis, więc nie zdziw się jak tam będą ludzie w spódniczkach (i nie mam na myśli Szkotów) spadać z nieba. Kartę już możesz zacząć robić, przygoda zapewne pojawi się jeszcze dziś, pod wieczór.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celinka
Hodowca
Hodowca
avatar

Liczba postów : 56
Join date : 15/12/2013
Age : 21
Skąd : Wlkp :D

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Wto Gru 17, 2013 4:43 pm

O MÓJ BORZE, kocham Percyego Jacksona! Kocham całym moim kamiennym sercem <3 I już kocham ciebie! Przeczytałaś pierwszą saerię, czy drugą też? Bo ja pierwszą a drugiej ju z jedną i pół części <3

Sorki za spam w zapisach. Musiałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RudaWilczyca

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 15/01/2014
Age : 22

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Czw Sty 16, 2014 12:05 pm

Imię i nazwisko postaci*: Ruby Hesper
Wiek postaci*: 15 lat
Charakter postaci*: Ruby to dziewczyna o wybuchowym i dosyć impulsywnym charakterze. Jest typem nieustraszonej wojowniczki, która nie cofnie się przed żadnym wyzwaniem, czasem nawet wtedy kiedy wie, że przegra. Jest nastawiona głównie na wygraną, z wykorzystaniem wszystkim możliwych środków, choć nigdy kosztem swoich pokemonów. Boi się wody i ma uraz do pokemonów wodnego typu, z powodu swojej historii. Jest typem przyjaciółki, która prędzej dałaby się pokroić niż zdradziła osobę, która pokłada w niej zaufanie. Dobrze znosi presję, choć stara się nie brak na siebie zbyt dużej odpowiedzialności.
Historia postaci*:
Jej ojciec Vernon Hesper był znanym łowcą pokemonów, specjalizującym się w łapaniu i sprzedawaniu za duże sumy legendarnych pokemonów. Jego klientami byli zazwyczaj bogacze, którzy zamawiali pokemony ze względu na ich reprezentatywność by później trzymać je jako swoje maskotki. Miał wielu przeciwników, część trenerów uważała, że łapanie tak rzadkich pokemonów tylko dla uciechy i na wystawy jest uwłaczaniem zawodowi trenera. Wielu z nich zwinął okazy tuż sprzed nosa, nic więc dziwnego, że nazwisko Hesper nie kojarzy się trenerom zbyt dobrze.
Jej mama, Jenny Hesper była policjantką, jedną z oficer Jenny. W młodości była bardzo ambitna, zawsze lubiła pomagać ludziom. Niewinna i słodka, urzekła jej ojca, który zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.
Kiedy urodziła się mała Ruby Jenny zrezygnowała z pracy oficera i zaczęła towarzyszyć Vernonowi z córką podczas wypraw. Z tego powodu do dziesiątego roku życia Ruby zwiedziła wszystkie regiony świata pokemon, lecz nigdzie nie miała prawdziwego domu, przez co nie poznała również żadnych przyjaciół.
W wieku 10 lat jej życie się zmieniło. Jej ojciec poszukiwał właśnie legendarnego Pokemona Thornadusa, znajdowali się w łodzi na środku morza, kiedy ten się pojawił. Burza, którą wywołał zniszczyła cały statek, oraz zabiła jej rodziców. Ruby przeżyła tylko dzięki temu, że jej ojciec nakazał swojemu Wailmerowi zabrać ją na grzbiet i płynąć do brzegu. Pokemon ciężko zniósł tą podróż, ona jeszcze gorzej. Ocknęła się już w szpitalu. Uczynna lekarka powiedziała jej, że jej rodzicom niestety nie udało się przeżyć sztormu zaś Wailmer nie dał się nikomu złapać do pokeballa, zamiast tego odpłynął. Spędziła w szpitalu trzy tygodnie, udzieliła wielu wywiadów, jako że jej ojciec nie należał do ludzi anonimowych i jego śmierć stała się ważnym wydarzeniem roku. Następnie odwiedził ją mężczyzna, który przedstawił się jako Essen - prawnik rodziny. Wytłumaczył jej, że zgodnie z testamentem jej rodziców cały ich majątek opiewający na 8 miliardów pokedollarów. Testament zastrzegał jednak, że suma ta, oraz wszystkie pokemony posiadane przez jej rodziców zostaną jej przekazane dopiero kiedy zbierze wszystkie odznaki regionu Hoenn oraz złapie przynajmniej jednego legendarnego pokemona.
Ruby wcale nie rzuciła się do walki. Przez 5 lat leczyła traumę, początkowo dygocząc ze strachu nawet podczas kąpieli. Bała się wody, widok pokemonów przyprawiał ją o nudności. Niedawno jednak przyszłą od niej Oficer Jenny, niosąc pokeball zawierający szczenię Growlithe'a, które wykluło się z jaja Arcanine'a jej matki. Nikt nie chciał go wziąć, zaś w policji było obecnie aż za dużo szczeniąt. Ruby wzięła go więc do siebie, przełamała swój strach i nauczyła się czerpać przyjemność z trenowania pokemonów.
Teraz wyrusza w podróż.
Profesja*: Trener pokemon
Początkowy region oraz miasto**: region: Hoenn, miasto: jakieś niewielkie
Cel*: Zebrać wszystkie odznaki regionu Hoenn / złapać legendarnego pokemona / dorwać i pokonać Thornadusa żeby pomścić śmierć rodziców
Starter*: Growlithe
Towarzysz**: Liczę na inwencję twórczą
Rywal** : jakiś były rywal ojca, albo wpływowy gostek którego ten oszukał
Typ gry: Romantyczna (Czasem! i troszkę!), przygodowa, fantasy, kryminalne zagadki
Prośby i dodatkowe uwagi**: Najlepiej jakaś tajemnica skrywana przez ojca + mogę odpisywać często i krótko albo nieco rzadziej i długo, ale tak czy inaczej stawiałabym na dynamikę gry nie na opasłe opisy.
Top 10 ulubionych Pokémon'ów**: Entei, Growlithe (i evolucje), Ponita (i Rapidash), Evee, Vulpix( i Ninetails), Squirtle, Poochyena, Skiddo, Dratini (i ewolucje), Bagon (i ewolucje)
Dodatkowa rzecz**: Jak wypełni wymogi testamentu to odziedziczy pokesy ojca, ale tak to nic ^^'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Czw Sty 16, 2014 8:12 pm

Aż mnie korci, żeby napisać "przyjmuję", ale niestety, brakuje mi jednej rzeczy. Jak już ją uwzględnisz, to dostaniesz oficjalną odpowiedź. Chwilowo: do poprawy.

Podpowiedź: To, o co mi chodzi, znajdziesz w regulaminie działu (pierwszy post).

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RudaWilczyca

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 15/01/2014
Age : 22

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Czw Sty 16, 2014 8:23 pm

Ach, jasne xD Jak czytałam regulamin to pamiętałam, ale pisząc kartę stopniowo zapominałam aż zapomniałam całkiem XD
/Wybór nie jest prosty ale.../
Erza Scarlet z Fairy Tail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Czw Sty 16, 2014 8:29 pm

Maah, spoko, też tak czasem mam. Swoją drogą to kolejna postać, którą wielbię. :3 No i teraz mogę bez zawahania ogłosić wszem i wobec, że zostałaś przyjęta. *Jak dobrze pójdzie, to będę miała same dziewczyny na pokładzie xD*
PS. Przygoda pojawi się jutro, gdyż dzisiaj jestem już nieco zmęczona po konkursie. ^^"

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luxian

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 28/01/2014

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Wto Sty 28, 2014 9:27 pm

Imię i nazwisko postaci*: Luxian Derse
Wiek postaci*: Dziewiętnaście wiosen.
Charakter postaci*: Pierwszą i chyba najbardziej widzialną cechą jest jego pewność siebie. Nigdy nie wycofa wypowiedzianego przez siebie zdania, nie zważając na konsekwencje. Można uznać to w sumie za coś dobrego, jednak najczęściej zależy od sytuacji. Inna sprawa, kto odważy się zranić kogoś, kto nie zawacha się rzucić w ciebie jednym ze swoich noży. Chyba tylko skończony imbecyl podniósłby nad niego rękę albo głos. Lepiej się zastanów dwa razy niż przejdziesz do konfrontacji z tym oto paniczem. Kolejna cecha, którą nie trudno zauważyć, to jego przebiegłość. W końcu czego można się spodziewać po właścicielu kasyna i zaciekłym hazardziście Musi zrobić wszystko, żeby wygrać. Wszystkie chwyty dozwolone! No chyba, że ktoś wprowadza te głupie, ograniczające możliwości zasady… Wtedy trzeba znaleźć jak najwięcej niedomówień. Poza tym, kto będzie stawiał Zasady przed strategiem takim jak on? NIKT…. No, przyszedł czas, na parę wad ze strony Pana Kasyna. Otóż, jest on na co dzień neutralny, ot co. Jednak pieniążki robią swoje i chyba każdy jest tego świadomy. Żądza pieniądza. No cóż, jeżeli mielibyście kasyno na taką skalę jak jego, to też pewno chcielibyście pieniędzy. Ciągle więcej i więcej... A ty, zagrasz z nim w karty?
Historia postaci*: Historia, jak historia, co tu dużo mówić? Chłopak w dzieciństwie nie miał najłatwiej. Wiadomo, obowiązki, pierwsze zawody miłosne, problemy z rodzicami. Jednak na jego barkach, prawie od początku życia, ciążyło coś jeszcze. Nauka gry na Skrzypcach. Pewno większość ludzi pomyśli: "Eee tam, to tylko na pokaz" Jednak dla chłopaka skrzypce miały szczególną wartość. Dostał je po swoim zmarłym ojcu, który wcześniej uczył go grać. Matka, po tragicznej śmierci ojca- Zabitego przez dość poważną gruźlicę- nie dawała synowi spokoju. Kiedy grał chciał czuć swobodę, oraz możliwość tworzenia własnej muzyki, która uszczęśliwiałaby innych. Jednak jedynym co czuł. był strach przed Matką oraz Dziadkami. Wywierali oni na nim presję, a wszystko przez skrzypce. Sama gra przypominała im o zmarłym synu, czy mężu. Dlatego też, każda źle zagrana nuta, kończyła się czymś nie przyjemnym.
Jednak, nie można mówić tylko o złych stronach, jego dzieciństwa. Bardzo szybko dostał się do szkoły muzycznej, gdzie poznał dość wiele osób. Już od początku swoich młodzieńczych lat, wydawał się interesować nie tylko muzyką. Interesowały go też pokemony, a najbardziej Psychiczne oraz Duchy. Kiedy tylko nie uczył się grać, pożyczał książki ze szkolnej biblioteki i zaczytywał się w Mitologię lub opowieści.
Dorósł dość szybko, a tego wymagała też jego rodzina. Po dziecinnych latach zostały mu jedynie wspomnienia i skrzypce. Pierwszy koncert, dość poważny. Walczył w nim o przejście do półfinałów, jednego z bardziej prestiżowych konkursów muzycznych tego kraju. Wszystko szło dobrze. Wyszedł ze swoim instrumentem, zaczął grać. Pierwsze nuty idealne, im dalej tym odrobinę gorzej... Jednak w pewnym momencie stało się coś niespodziewanego. Jedna ze strun pękła, niszcząc tym samym cały wysęp, młodego muzyka. Ten jak najszybciej przeprosił i wybiegł, jak się okazało na cmentarz, gdzie pochowano jego ojca.
Miejsce jak zawsze opuszczone. Jedynie niektóre pokemonów przebiegały w tą lub tą stronę. Co tu dużo mówić. Chłopak przysiadł na ławce, obok grobu swojego ojca. Popatrzył wokół, nikogo nie widział. Jednak gdy popatrzył na samą płytę, zobaczył dziwnego pokemona. Był to Litwick, który zamiast uciekać przed człowiekiem, skoczył mu na kolana i próbował wkraść się pod bluzę Lux'a. Cóż tu zrobić? Chłopak przygarnął go, jednak nie od razu. Co noc wymknął się z domu, na cmentarz, gdzie grał, tylko dla zmarłych i pokemonów znajdujących się tam.
Krótko po tym uciekł, nie biorąc ze sobą rzeczy, które były mu zbędne. skrzypce, futerał oraz reszta ważnych rzeczy. Nic nie poradzimy na wolę chłopaka, który od tego czasu bezustannie podróżuje.
Profesja*: Teoretycznie to koordynator. W wolnym czasie trener i muzyk.
Początkowy region oraz miasto**: Sinnoh - Hearthome
Cel*:
- Zostać najlepszym skrzypkiem Regionów.
- Dowiedzieć się wszystkiego na temat pokemonów Duchów i Psychicznych.
- Wystąpić na mięzdyregionalnych zawodach muzycznych.
Starter*: Gotz (Litwick)
Towarzysz**: Brak.
Najważniejsze informacje o towarzyszu (także jego Pokémon'y)**: Brak owego.
Rywal** : Również brak. Liczę na ciebie (?)
Najważniejsze informacje o rywalu (także jego Pokémon'y)**: Braak.
Typ gry: Coś co według ciebie pasuje.
Prośby i dodatkowe uwagi**: Jedyme co, to charakter mojego Litwick'a, który wyślę ci na pw.
Top 10 ulubionych Pokémon'ów**: Driflblim, Lilligant, Whimsicott, Rotom, Goodra, Ampharos, Aegislash, Klefki, Scolipede, Cricketune
Dodatkowa rzecz**: Skrzypce, Zeszyt z nutami, długopis.


Nie oglądam anime, dlatego zarzucę postać z mojego ulubionego komiksu, Rose Lalonde.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Czw Sty 30, 2014 6:59 pm

Rzecz jasna, akceptuję. Przygodę założę jak tylko spadnie mi trochę gorączka, czyli albo jeszcze dziś, albo jutro z rana. A tymczasem czekam na charakter świeczki... znaczy się Litwick'a. ^^"

Tym samym zapisy uważam za zamknięte. ~

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Wto Lut 04, 2014 1:24 pm

@Edit. (26.02.12014) Posiadam trzy wolne miejsca, serdecznie zapraszam.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allex



Liczba postów : 19
Join date : 27/02/2014

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Sob Mar 15, 2014 5:21 pm

Imię i nazwisko postaci: Hiroki Green
Wiek postaci: 12 lat
Charakter postaci: Hiroki jest całkiem dojrzały mentalnie jak na swój wiek. Nauczony doświadczeniem nigdy nie podejmuje decyzji pochopnie, zawsze zastanowi się parę razy zanim dokona jakiegoś wyboru. Jest całkiem miłym i pogodnym chłopcem, w każdej sytuacji stara się dostrzec dobre strony. To całkiem odpowiedzialny człowiek, potrafi wsiąść na siebie odpowiedzialność za wszystko co zrobił. W kontaktach międzyludzkich jest przeważnie otwarty i bezpośredni, często wyraża swoje myśli wprost, bez ogródek co jest główna zaletą tego chłopca. O pokemonach wie niewiele, potrafi je za to doskonale zrozumieć. Jest świadomy tego że pokemony to nie bezmyślne maszyny do walk, ale także maja swoje uczucia i myśli, dlatego stara się podchodzić do każdego pokemona inaczej, z uwagi na jego charakter.
Historia postaci: Dziś był piękny dzien. Słońce wyszło zza chmur, śnieg pięknie błyszczał. Uznałem, że spacer mi dobrze zrobi. Poszedłem do mojej ulubionej kawiarni. Usiadłem przy stoliku i zamówiłem gorącą czekolade. Przy stoliku obok siedziało trzech mężczyzn. "Niechcący" podsłuchałem ich rozmowę. Spierali się o cenę czegoś, ale nie było to tanie. W końcu dwaj mężczyźni zgodzili się kupić to coś za wyższą cenę, ale nie byli zadowoleni. Piłem czekoladę coraz szybciej, bo widziałem, że oni już się zbierają. Zapłaciłem za nią szybko. Kiedy trzej mężczyźni wyszli, ja poszedłem za nimi. Nawet nie wiem dlaczego. Szedłem za nimi aż się zatrzymali w ciemnym zaułku. Mężczyzna wyjał z kieszeni to coś, a drugi wziął to. Pierwszy czekał chyba na zapłatę, ale doczekał się jedynie ciosu w twarz od trzeciego. Upadł na ziemie, a tamci tylko się zaśmiali. Zakradłem się cicho do tego, który trzymał tą rzecz, a kiedy byłem blisko wyrwałem mu to z ręki i zaczałem uciekać. Nie wiedizałem po co to robię. Zanim oni zorientowali się co się stało ja już byłem dość daleko. Biegłem przez środek miasta, omijałem ludzi, ale w końcu musiało się to zdarzyć. Biegłem najszybciej jak mogłem, ale kiedy ominąłem jednego człowieka, jak z pod ziemi wyrósł inny. Wpadłem na jakiegoś chłopaka i razem przewróciliśmy się na śnieg. On wstał szybko, ale na mnie skoczył jego Pokemon. Wielki Houndoom wcisnął mnie jeszcze bardziej w śnieg, ale zaraz zszedł na komende pana. On złapał mnie za kołnież i podniósł do góry. Myślałem, że znów dostanę jakąś przestrogę typu "Nie biegaj tak szybko", ale jednak się myliłem. Jedyne co dostałem od trenera Houndooma to cios w twarz przez który znów wylądowałem w śniegu. Zaraz kiedy mnie uderzył odwrócił się i w tłumie zobaczyłem już tylko jego powiewający szalik. Już nawet zapomniałem dlaczego tak biegłem, ale przypomniałem sobie, kiedy zobaczyłem dwóch mężczyzn przeciskających się przez tłum. Wiedziałem, że nie opłaca się uciekać, bo musiałbym jeszcze wstać ze śniegu, a oni byli blisko, więc schowałem Moss Rock do skarpetki. Oni szybko podeszli, chwycili mnie i zaciągneli do jakiegoś zauka. Tam chciali już coś mówic, ale zobaczyli mały tłumek ludzi wpatrujących się w nas. Jeden z nich popatrzył na drugiego i wyjął Pokeballa. Z małej kulki wyłonił się olbrzymi Salamence. Wsiedli na niego, ja również byłem zmuszony. Odlecieliśmy. Za kilkanaście minut wylądowaliśmy w jakimś ośnieżonym lesie. Salamence wrócił do Pokeballa, a mężczyźni zwrócili się do mnie. Już chciali coś powiedzieć, ale ja szybko schyliłem się, jedną ręką wyjąłem Moss Rock, a drugą nabrałem śniegu. Sypnąłem nim w ich oczy żeby zyskać na czasie i popędziłem jak najszybciej w kierunku, w którym, jak mi sie wydawało był dom.

***

Było mi zimno. Biegnę już długo, ale jest tu pełno śniegu, który strzepuje na siebie przedzierając się jak najszybciej przez geste krzaki. Pogoń poruszała sie trochę wolniej, ale wydawało mi się, że jest coraz bliżej. Może jednak na prawdę oni są szybsi? Co chwila słyszałem krzyki: "Szybciej, nie może uciec!", "Musimy mu to odebrać!". Zawsze kiedy je słyszałem chciałem przyśpieszyć, ale byłem zbyt zmęczony. Wiedziałem, że nie mogę im tego oddać, trzymałem to mocno w ręce. "Nie będziemy się z nim tak uganiać! Nie lepiej napuścić na niego Pokemony? Może go nie zabiją...", kiedy usłyszałem te słowa ciarki przeszły mnie po plecach. Usłyszałem dźwięk Pokemona wychodzącego z Pokeballa i kolejnego ścigającego. Teraz jednak był na prawdę szybszy. Chciałem przyśpieszyć, ale nie mogłem. Biegłem w starym tempie, choć wiedziałem, że to nie wystarczy. Odwróciłem się w biegu. Już widziałem jak biegnąca Mightyena porusza gałęziami, którymi przed chwilą poruszałem ja. Zobaczyłem, że, za najbliższymi drzewami nie ciągnie się las. Możliwe, że to miasto, że ktoś usłyszy moje krzyki i mi pomoże. Te myśli dodały mi energii i jednak przyśpieszyłem. Wyskoczyłem z lasu, ale nic tu nie było, nawet trawy, jedynie śnieg na ziemi... Znów usłyszałem pogoń. Mightyena była jeszcze bliżej. Ruszyłem znów, ale było ciężej. Mightyena również wyskoczyła z lasu. Chciałem jeszcze przyśpieszyć, las był już nawet blisko. Udało mi się wycisnąć z siebie więcej siły, choć nawet nie powinno jej już tam być. Niestety mi się udało.... Kiedy tylko przyśpieszyłem wydarzyło się wiele rzeczy na raz. Ścigający ludzie wybiegli z lasu. Mightyena skoczyła na mnie, a ja poślizgnąłem się na lodzie. Tak, na lodzie. Nie była to polana bez trawy tylko zamarznięte jezioro pokryte warstwą białego puchu. Poke-wilk dopadł mnie w końcu. Niby się poślizgnąłem, ale i tak naskoczyła na mnie. Długie pazury wbiły się w moje plecy. Przez grubą bluzę może nie powinienem tego czuć, a jednak bardzo bolało. Lecieliśmy w kierunku lodu może krócej niż sekundę, ale dla mnie było to bardzo długo. W końcu upadłem na lód. Słyszałem poszczękiwania, wiedziałem, że lód zaraz się załamie. Mightyena przyciskała mnie do ziemi, a ludzie byli już bardzo blisko. Wiedziałem, że już niedługo zakończę życie, ale jednak nadal ściskałem to w dłoni. Jeśli naszła by mnie jednak ochota na dalsze życie to musiałem najpierw pozbyć się ciężkiej Mightyeny przez którą nie mogłem się ruszyć. Niestety nie miałem już siły na nic. Może mógłbym wstać i biec, ale nie zrzucić ją z siebie. Nagle ona zeszła. Myslałem, że może zrobiło jej się mnie żal, ale zaraz kiedy uwolniłem się od niej chwycił mnie brutalnie jakiś mężczyzna. Postawił mnie na nogach i wymierzył mi silny cios w twarz. Nie mogłem się utrzymać na nogach, znów poleciałem na lód. Miałem nadzieję, że przynajmniej stracę przytomność, ale nawet to się nie stało. Upadłem na lód, znów usłyszałem zgrzyty w lodzie, ale głośniejsze, coraz głośniejsze. Lód pękł, wpadłem do przeraźliwie zimnej wody, oczy zaczęły mi się schodzić, rozluźniłem uchwyt, Moss Stone wysunął mi się z ręki i powędrował razem ze mną na dno jeziora.

***

Powoli otworzyłem oczy. Przez chwilę nie wiedziałem nawet gdzie jestem, ale przypomniałem sobie wszystko. Znalezienie Moss Stone'a, odmowa oddania go, zniewolenie, ucieczka i to jezioro. Dopiero dotarło do mnie, że ociekam wodą i, że jest mi strasznie zimno. Cały byłem obolały, a w dodatku miałem mocno skrępowane ręce i nogi. W tym momencie chciałem tylko chwilę odpocząć, nawet nie spać, po prostu usiąść i spokojnie posiedzieć, nic więcej. Postarałem się rozejrzeć dookoła.Byłem w jakimś starym domu, bardzo starym. W pomieszczeniu byłem tylko ja, ale z poprzedniego pokoju słyszałem rozmowę. Spróbowałem usiąść albo przynajmniej obrócić się tak aby było mi trochę wygodniej, bo w tej pozycji przygniatałem sobie lewą rękę. Udało mi się, oparłem się o ścianę, ale niestety od ściany odczepiło się parę kawałków gruzu i upadły na inne, co sprawiło, że mężczyźni z pokoju obok usłyszeli mnie. Szybko weszli do pokoju i obaj zaśmiali się. "Proszę, proszę. Nasz złodziej się obudził. Gadaj, gdzie schowałeś Moss Stone?" - to usłyszałem od pierwszego z nich, ale nie miałem pojęcia o co chodzi. Byłem pewien, że Moss Stone wysunął mi się z ręki, kiedy byłem już w jeziorze.
- Nie wiem gdzie może być. Myślałem, że znaleźliście go już. - odpowiedziałem mężczyźnie, ale wyraźnie nie spodobała mu się taka odpowiedź.
-Słuchaj, powiedz nam to. Jeśli nam powiesz, my może jedynie cię pobijemy i zostawimy gdzieś w lesie... A jak nie to zabijemy Cię, chyba lepiej przeżyć, prawda? Jest mała szansa, że ktoś Cię znajdzie. - Taka odpowiedź nie zadowoliła mnie, nie wiedziałem co mogę zrobić w tej sytuacji.
-Ja na prawdę nie wiem gdzie to może być. Kiedy wpadałem do jeziora to miałem to w ręce! - Nie umiałem wymyślić nic na poczekaniu, mówiłem prawdę.
-Mamy w to uwierzyć? Myślisz, że nie mamy Pokemona, który przeszuka dno jeziora? Nic tam nie ma. - Tym razem odezwał się drugi mężczyzna - Decyduj się szybko. Albo nam pomagasz albo zabijamy Cię na miejscu. - Nie miałem zbyt wielkiego wyboru. Jako, że nie wierzyli w to, że mówię prawdę to musiałem kłamać. Mogłem im powiedzieć, że schowałem Moss Rock w każdym miejscu, w którym byłem od kiedy im uciekłem. Na pewno by tam poszli to szybko, nie mają zbyt wiele czasu na dostarczenie go, ale problem pojawiłby się gdyby zabrali mnie ze sobą. Trzeba jednak było ryzykować.
- Dobrze, powiem Wam gdzie to schowałem! - powiedziałem szybko.
- Wiedziałem, że wybierzesz mądrze. Więc? Gdzie to schowałeś? - Odpowiedział mi pierwszy mężczyzna.
- Uciekając przed Wami przez las mijałem wielkie drzewo, korzenie wystawały nad ziemię. Moss Stone wrzuciłem między nie. - Mówiłem wymyślając jakieś nieistniejące drzewo.
Obaj mężczyźni patrzyli na mnie chwilę w milczeniu. Miałem nadzieję, że nie odkryją kłamstwa.
-Tak, chyba sobie przypominam. Prawie się potknąłem o te korzenie. - Nie wierzyłem własnym uszom. Przecież nawet nie było tam takiego drzewa, a na pewno nie przebiegałem obok niego. Nie mogłem uwierzyć we własne szczęście. I tak doszedłem w opowiadaniu do tego punktu. Dwaj mężczyźni wybierają się po Moss Stone, a ja siedzę przy ścianie czekając na ich decyzję czy zabiorą mnie, czy tu zostawią. Oby to drugie. Obaj mężczyźni są gdzieś dalej, raczej na parterze, bo nie słyszę ich dobrze. Po chwili rozmowy nastąpił śmiech, a po nim jeden z mężczyzn zaczął wchodzić na górę, w moim kierunku. Wchodzi do pokoiku...
- Spisałeś się, mały. - powiedział pierwszy mężczyzna - Chyba możemy Cię teraz wypuścić. - W to nie mogę uwierzyć jeszcze bardziej. Jak to w ogóle możliwe? Ku memu niedowierzaniu mężczyzna rozwiązał mnie i pokierował w stronę wyjścia. Wstałem i ruszyłem drogą, którą mi pokazywał. Zszedłem po wąskich, drewnianych schodach i ujrzałem drzwi. Obok nich stoi drugi mężczyzna. Jedną ręką pokazuje mi wyjście, a druga trzyma za nimi, coś chowa, ale co..?
- Żegnamy. - Powiedzieli obaj. Ostrożnym krokiem ruszyłem do drzwi. Stanąłem w progu i już chciałem wyjść na zewnątrz, kiedy drugi mężczyzna wyciągnął to co chował. Duży kawałek gruzu. Nie zdążyłem zareagować, a już zamachnął się i uderzył mnie w głowę. Padłem na ziemię, a przed oczyma miałem już tylko ciemność.

***

Otworzyłem oczy. Co się właściwie stało? I gdzie ja jestem. Leżę na podłodze jakiegoś starego domu, ale co to za dom? Mój? Raczej nie, wygląda na opuszczony. Muszę usiąść, strasznie boli mnie głowa. Ale właściwie dlaczego? Ktoś mnie uderzył? Zapewne, ale dlaczego... Nie mogę tak tu siedzieć, zwiedzę ten dom. Jedną ręką masując się w bolące miejsce wstaje i powoli ruszam do innego pokoju, ale zatrzymuję się w połowie drogi. Nawet nie pomyślałem, żeby sobie ułożyć wszystko w głowie. Chciałbym wiedzieć co i jak się stało. Myślę... Ale nie, nie mam pojęcia. Zapomniałem, ale może gdzie ja właściwie jestem . Nie wiem nic. Nic nie pamiętam. Staram się coś sobie przypomnieć, ale nic... Nic nie wiem, nic nie mogę sobie przypomnieć. Mam rodzinę? Mam przyjaciół? Mam dom? Nie mam pojęcia. W nagłym przypływie waleczności postanowiłem to zmienić, ale najpierw obejrzeć ten dom. Wszedłem do drugiego pokoju. Ten również był stary, ale jakby używany. Fotele wyglądają jakby ktoś na nich niedawno siedział, a w kominku jeszcze pali się mały ogień. Na stoliku za to leży coś ciekawszego. Leżało tam 5 Pokeballi i Pokedex. Nie widzę nic takiego przy sobie, może to moje? Raczej tak. Wezmę balle i pokedex, ciekawe po co zostawili mi taki ekwipunek... musieli się dowiedzieć, że nie długo wyruszam w swoja pierwszą podróż pokemon, ale w obecnej sytuacji raczej muszę się dowiedzieć więcej o sobie. Postarałem się sięgnąć w głąb pamięci, może przypomnę sobie jeszcze coś oprócz imienia i nazwiska. Wyglądało na to, że nic z tego nie będzie, cóż wolę rozejrzeć się trochę po okolicy zamiast gnić tu bezczynnie czekając aż tamci dwaj wrócą i mnie złapią- powiedziałem do siebie w myślach po czym wyszedłem na dwór, po krajobrazie jaki zobaczyłem, stwierdziłem, że jestem gdzieś na obrzeżach miasta Pallet.
- Pomyśleć, że w wieku zaledwie 12 lat przeżyłem taką przygodę jakiej mógłby pozazdrościć nie jeden dorosły- powiedziałem do siebie tym razem na głos, po czym dodałem:
- Przyznaję, co innego oglądać filmy przygodowe w telewizji a co innego przeżywać, to naprawdę- powiedziałem, po czym znowu się zastanowiłem, co dalej robić. Nagle jedna myśl przyszła mi do głowy:
A gdyby tak udać się do Profesora Oaka po startera? Jeszcze nie zacząłem swojej przygody jako trener pokemon i nie wiedziałem o tych stworkach dużo, ale z braku innych pomysłów postanowiłem tak zrobić.W końcu miałbym przynajmniej pokemona, który mógłby mnie obronić przed tamtymi mężczyznami o ile ich jeszcze kiedykolwiek spotkam- powiedziałem w myślach po czym udałem się w drogę do Laboratorium.
Profesja*: Trener
Początkowy region oraz miasto: Kanto, Pallet Town
Cel:
- Odzyskać pamięć
- Dowiedzieć się kim byli tamci faceci
Starter: Litleo
Towarzysz: ---
Najważniejsze informacje o towarzyszu: ---
Rywal** : ---
Najważniejsze informacje o rywalu (także jego Pokemony)**: ---
Typ gry: Kryminał, Przygodowa
Prośby i dodatkowe uwagi: Proszę o ciekawą grę.
Top 10 ulubionych Pokemonów: Electivire, Heracross, Magmortar, Weavile, Sceptile, Armaldo, Arceus, Aggron, Salamence, Lucario
Dodatkowa rzecz**:---


Ash Ketchum


Ostatnio zmieniony przez Allex dnia Sob Mar 15, 2014 6:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Sob Mar 15, 2014 5:53 pm

Na pierwszy rzut oka wszystko wydaję się być w porządku, tylko mam jedno zastrzeżenie, gdyż nie znalazłam u Ciebie pewnej rzeczy, o którą prosiłam w regulaminie. Po jej odnalezieniu i uwzględnieniu zostaniesz przyjęty, a na chwilę obecną: do poprawy.

Edit. Widzę, że poprawione, w takim razie jesteś oficjalnie przyjęty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riicardo



Liczba postów : 1
Join date : 16/03/2014

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Nie Mar 16, 2014 3:37 pm

Imię i nazwisko postaci: Ricardo "Rico"
Wiek postaci: 18 lat
Charakter postaci: Widząc Ricardo pierwszy raz, można by sobie pomyśleć, że to wiecznie uśmiechnięty, z optymizmem patrzący w przyszłość młodzieniec. Zasadniczo rzecz biorąc, to tak właśnie jest. Przynajmniej przez większość czasu. Mimo ciężkiego dzieciństwa, które dało mu mocno w kość, Rico podchodzi do wielu spraw z sporą ilością luzu. Nie można mu jednak zarzucić roztrzepania, czy też niedbałości o różnego rodzaju szczegóły. Paskudny fach złodzieja, wyuczył w nim przynajmniej dbałość o drobnostki, zarówno w planowaniu, jak i w działaniu. Metodyczny, skrupulatny obserwator.
W stosunkach międzyludzkich zachowuje się jak najbardziej normalnie, chodź nie lubi się zbytnio rzucać w oczy, ani zwracać swoją osobą szczególnej uwagi. Chodź preferuje drobną samotność, szczególnie w porach nocnych, to nie jest pustelnikiem. Szczególnie, jeśli chodzi o kontakty damsko-męskie.
Odnośnie zachowania do pokemonów, to nigdy nie myślał o tym, by być jakimś konkretnym trenerem. Z drugiej strony nie marzy mu się nadmierna pobłażliwość, czy też drastyczność w stosunku do tych stworków. Nie mając zbyt dużego doświadczenia w bliższych kontaktach z nimi, trudno jest wskazać jakieś konkrety w jego postępowaniu.
Ogólnie Ricardo to nieustępliwy młodzieniec, który z zapałem robi to co lubi. Wyuczone w dzieciństwie wytrwałość i hart ducha, a także optymizm, pozwalają mu utrzymywać wysoko podniesioną głowę, nawet gdy wszystko się wali. Chodź także i jemu zdarzają się chwile załamania, które zazwyczaj rozwiązują godziny rozmyślań pod rozgwieżdżonym, nocnym niebem.
Historia postaci:  Początek wspaniałej historii życia Ricardo rozpoczął się dość dawno, bo aż osiemnaście lat temu. Co bardziej wścibscy i wierzący w przeznaczenie ludzie, mogli by uznać, że było to nawet dwa lata wcześniej, gdy to pierwszy raz na małej, leśnej łączce spotkała się dwójka dwudziestoośmioletnich trenerów. Mimo, iż wtedy stali na przeciwko siebie, ona: wysoka, bogato obdarzona przez naturę, zadziorna brunetka, której błękitne oczy pałały chęcią zwycięstwa i pewności siebie Katherina, oraz on: równie wysoki, dobrze zbudowany blondyn, pełen spokoju i dżentelmeńskiego ułożenia James. Właśnie te dwie odmienne osobowości, tocząc zażarty pojedynek, zapałały do siebie przepotężnym uczuciem jakim jest miłość. W takich o to okolicznościach doszło do utworzenia się nowej pary zakochanych ludzi, którzy porzuciwszy trenerskie życie, osiedlili się w regionie Kanto, w ogromnym Celadon City. Mimo, iż pracowali jako zwykli kasjerzy w Celadon Department Store, to ich pensje wystarczyły, aby żyli godnie, a także by mogli przygotować się na narodziny ich pierworodnego. W końcu nadszedł ten dzień, który odmienił życie wielu, ludzi...

W ciepłe, chodź lekko pochmurne popołudnie, na świat przyszedł malutki, różowiutki, łysy jak zapałka noworodek, którego rodzice zgodnie ochrzcili Ricardo. Chodź chłopiec urodził się jako wcześniak, przez pierwsze trzy miesiące rozwijał się wyjątkowo dobrze. Szybko nabrał na masie, korzystając z dobrodziejstwa w postaci mleka matki. Niestety przyjemności skończyły się wraz z urlopem macierzyńskim. Kate musiała wrócić do pracy, której i tak omal nie straciła. Ciężko pracujący ojciec również nie mógł pozwolić sobie na wolne, tak więc obowiązek opieki na dzieckiem, spadł na zadowolonych z tego faktu rodziców James'a.

Rico, w przeciwieństwie do innych dzieci wychowywanych przez dziadków, nie był rozpieszczany i obdarowywany masą prezentów. Zarówno Klara, jak i Eustachy ((Smile byli ludźmi starej daty, którzy dobrze znali życie i wiedzieli, że nic samo nie przychodzi. Właśnie na taki surowy świat, chcieli przygotować swego wnuczka. O dziwo, młodziutkiemu Ricardo to nie przeszkadzało. Dziesięciolatek zdawał się rozumieć, że wszystko kiedyś będzie musiał sam zdobyć, własną siłą, inteligencją i humorem, którego mu nie brakowało. Może takie podejście do życia, było spowodowane dorastaniem wśród ciężko pracujących rodziców, a może z wrodzonego charakteru. W końcu każdy jest już w jakiś sposób ukształtowany gdy się rodzi, a to kim się stajemy, to zbiór wszystkich cech nabytych i wrodzonych.

Miesiące mijały, a naszemu protagoniście stuknęło czternaście lat. Był to wspaniały czas, gdy większość nastolatków kończyła szkołę. Cóż, nie każdemu udawało się zdać ostatnią klasę i tym samym otrzymać możliwość rozpoczęcia swej trenerskiej podróży. Rzecz jasna Rico to nie ominęło. Ukończywszy ósmą klasę z czwórkami i kilkoma piątkami na świadectwie, mógł w końcu opuścić rodzinny dom. Nie, nie to że było mu w nim źle. Wręcz przeciwnie. Chłopak, który z małego, pomarszczonego zwoju skóry, wyrósł na rosłego i całkiem przystojnego nastolatka, pragnął jedynie odciążyć swych ukochanych rodziców. Gdyby wyruszył w drogę, Katherine i James nie musieli by już tak ciężko pracować, aby utrzymywać swego syna, a dodatkowo on sam, mógłby przysyłać im pieniądze. W końcu jak powszechnie wiadomo, liderzy sal wypłacają okrągłe sumki za ich pokonanie. Może nie są to kokosy, ale takie kwoty wystarczyły by na spokojną emeryturę. Niestety dobrych ludzi, dbających bardziej o szczęście innych iż o swoje, zawsze spotyka coś złego. Tak też było i w tym przypadku.

Niecały tydzień, przed tak ważnym dniem w życiu każdego początkującego trenera, jakim jest czas wyboru pierwszego pokemona, w mieszkaniu Ricardo rozległ się dźwięk telefonu, który odebrała Kate. Dosłownie po kilku sekundach, krzyk i płacz dobiegające z przedpokoju, wypełniły wszystkie pomieszczenia. Telefonicznie podana wiadomość była straszna. Ukochany ojciec Rico miał ciężki wypadek w pracy, doznając poważnych obrażeń. Nie zwlekając ani chwili, matka z dzieckiem udali się do szpitala, w którym to operowany był James. Ciężkie to były chwile dla tej rodziny. Po kilkugodzinnej operacji, nadszedł lekarz z wyrokiem.
-Pani mąż... żyje. Niestety nie udało nam się usunąć połamanych kości jednej z nóg. Nie mogąc ryzykować, musieliśmy... amputować uszkodzoną kończynę.
Ciężkie były to chwile dla całej familii Tossi. Ricardo nawet nie myślał o tym, żeby odebrać należnego mu pokemona. Nie było to obowiązkiem, więc nikt się do niego nie zgłosił, tym samym zamykając mu możliwość pozostania trenerem pokemon, jednocześnie otwierając drzwi do całkiem innego świata. Świata strachu i zbrodni.

Pogodziwszy się z całkowitą utratą szansy na pozyskanie własnego pokemona i ruszeniem w świat, Rico zabrał się za ciężka pracę, aby wspomóc trzyosobową rodzinne. Pensja Kate była zbyt mała, a renta którą otrzymywał James, wystarczyła raptem na leki. Mając czternaście lat trudno było mu znaleźć coś opłacalnego, tym bardziej, że nikt nie chciał zatrudnić nieletniego. Roznoszenie gazet i ulotek, prace ogrodnicze, czy późniejsza praca jako goniec w tak dużym mieście, przynosiły stanowczo za mało dochodu. Ricardo męczył się tak cały rok, dopóki na jego drodze nie stanęła nowa sposobność na zarobek. Była nią kradzież. Czynność, którą kiedyś młodzian uważał za coś niewybaczalnego. W końcu jak można obrobić kogoś, komu podobnie jak nam, ciężko się żyje. Niestety, ale tylko tacy ludzie byli podatni na utratę swych dóbr. Bogatsi mieszkańcy Celadonu mieli ochronę, ogrodzenia z monitoringiem i co najgorsze, wpływy, aby takiego złodzieja dorwać. Piętnastolatek nie widział jednak innego wyjścia, więc gdy nadarzyła się okazja, skorzystał z niej. Wszystko to zaczęło się od pięćdziesięciu dolarów...

Nocne spacery po przygranicznych terenach miasta, były jedną z ulubionych czynności chłopaka. Uwielbiał tą mroczną porę, ze względu na spokój i ciszę, która wtedy panowała. To właśnie wtedy mógł pozwolić sobie na rozmyślania o swym marnym życiu i o tym, jak tu może jeszcze pomóc rodzinie. Marzył także o utraconej kiedyś szansie zostania trenerem pokemon. Podróżowanie po nieznanym mu regionie, poznawanie nowych ludzi i toczenie pojedynków pokemon. Było to jego najskrytsze marzenie.
Wychodząc prawie w dzikie tereny, wędrował na okoliczne wzgórza, aby tam znajdując sobie przytulną miejscówkę, patrzeć na oświetlone miasto. Podczas jednej z takich wypraw, przysiadł na niewielkim pagórku, łączącym się z lasem. Pogrążywszy się w swych myślach, położył się, aby móc poobserwować gwiazdy. Ni stąd, ni zowąd, nad jego głową pojawiło się dwóch drabów, którzy szybko postawili go do pionu. Mężczyźni wyglądali tak jak przystało na zawodowych złodziei. Czarny strój, kominiarki itd. Wyposażenie w latarki i dwa płócienne worki z brzęczącą zawartością, wpatrywali się w umierającego ze strachu dzieciaka.
-Słuchaj gówniarzu! Siedź cicho, to nic Ci się nie stanie! Jasne!?- warknął jeden z rabusiów, po czym przykucnął, ciągnąc za sobą Rico, aby kontynuować swoją wypowiedź.
-Zaraz przebiegnie tędy stado psów i jeśli chcesz żyć, to lepiej powiedz im, że pobiegliśmy na wschód, do lasu! Inaczej będzie z Tobą źle! Zrozumiałeś!?- ponownie rozległ się niski i złowieszczy głos bandyty, który tym razem dodatkowo potrząsnął zwiotczałym ciałem młokosa.
-Zrozumiałeś?!- krzyknął ponownie.
-Nie strasz go, bo nic z tego nie będzie!- odezwał się drugi, odkładając swój wór na ziemię.
-Trzymaj mały! Tu masz pięćdziesiąt dolarów! Weź je i zrób dobry uczynek, pomagając bliźnim.- dokończył, po czym wcisnął lekko pomięty banknot w dłoń, o dziwo, spokojniejszego już Ricardo, który tylko przytaknął na znak, że zrozumiał.
-Dobra, to załatwione! Bierz teraz dupę w troki, bo w końcu sami damy się złapać!- ponownie odezwał się pierwszy.
Nim tych dwóch bandziorów zdążyło się zebrać i zniknąć w krzakach na zachodzie, amarantowym oczom ukazała się częściowa zawartość złodziejskiego łupu. Masa balli, lekarstw i wszelakiego innego sprzętu, który można dostać w każdym PokeMarcie.
Chwilę po tym jak został sam z całą tą sytuacją i kawałkiem papierku o dużej wartości, do jego uszu dobiegł kolejny głos, tym bardziej kobiecy.
-Stać! Policja! Nie ruszaj się Ty bandyto! Mam jedne...! Ej, nie czekajcie! To jakiś smarkacz!
Policja! No tak, w końcu z jakimi "psami" ścigającymi bandytów, można by porozmawiać?! Jednak nie to zaprzątało głowę piętnastolatka. Ważniejszym była myśl o decyzji, którą tu podjąć. Postąpić wbrew prawu i zmylić pościg czy też może zachować się jak porządny obywatel i pomóc. Jednak co jeśli zabiorą mu pieniądze np. jako dowód rzeczowy. Dla jednych chciwość, dla innych kontynuacja chęci pomocy rodzinie. Każdy mógł odebrać to jak chciał. W każdym bądź razie Rico wydobył z siebie tylko dwa słowa, nim ktokolwiek, zdążył go zapytać o cokolwiek.
-T-tam, na ws-www-wschód.
Tyle wystarczyło, by prowadząca pościg Oficer Jenny, dała innym znak do kontynuowania pogoni.
-Lepiej wracaj do domu mały. Zaraz kogoś Ci przydzielę, by Cię odprowadził.
-Nie, nie. Nie trzeba. Sam trafię. Mieszkam w pobliżu.
-No dobrze, niech Ci będzie. Tylko idź prosto do domu.
Wykrzesawszy z siebie tylko to jedno zdanie, ścisnął w mocno dłoń z banknotem, po czym pędem ruszył w dól zbocza, chcąc jak najszybciej zniknąć z oczu policji.
Chodź samemu nie brał udziału w kradzieży, której cel dobrze znał, tym bardziej, że i teraz musiał przejść obok rozprutego sklepu, to czuł się jak gangster. Dosłownie. Nie było to uczucie karcące, czy takie które siada na sumienie, ale takie podnoszące poziom adrenaliny we krwi, a także samopoczucie. Przez chwilę czuł się jak szef jakiejś organizacji przestępczej, która dokonała światowego przekrętu. Z takim właśnie podejściem dotarł do domu, gdzie mógł się z tym wszystkim na spokojnie przespać i podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swym życiu. Nadal pracować za marne grosze i żyć w cieniu wielkiego miasta, czy też może rozpocząć przestępczą działalność.

Czas mijał, a Rico przekroczył wiek siedemnastu lat. Jego doświadczenie branżowe zapunktowało w nowe umiejętności. Rzecz jasna, mowa tu o fachu złodzieja. Chodź wciąż pracował jako goniec dla jednych z firm kurierskich, obsługując całe Celadon City, a czasem także i okoliczne miasteczka, to dodatkowo działał także jako złodziej. Jego celem nie były piękne domostwa, banki czy duże sklepy, ale zwykli ludzie. Był po prostu kieszonkowcem. Dzięki kondycji jaką posiadał, a także małym zdolnością akrobatycznym (parkour), potrafił dostać się niemal w każde miejsce, gdy przychodziło mu uciekać przed rozwścieczonymi ofiarami i policją. Chodź parał się tak haniebnym zajęciem, to jednego nie można mu było wypomnieć. Zawsze okradał tylko tych, dla których utrata portfela czy naszyjnika, to tylko cząstka posiadanego majątku. Tak, był złodziejem, ale nigdy nie ruszył biedniejszego, kaleki, a także podróżującego trenera. No, może bez paru wyjątków. Tak jak to bywa w życiu każdego dobrego złodzieja, w końcu trafia się okazja, aby zakończyć swą karierę. Niestety, Rico aż tak dobrym nie był. Bardzo często zdarzały mu się wpadki, z których ratowała go szybka ucieczka, więc gdy tylko miał możliwość zrezygnowania z tego, od razu to uczynił.

Wszystko zaczęło się od zwykłego, acz pilnego zlecenia w pracy. O dziwo, zleceniodawca poprosił, aby to właśnie Rico dostarczył pakunek, który mając dwadzieścia na dwadzieścia centymetrów, bez problemu zmieścił się do jego plecaka. Jedynym problemem było to, że cel dostawy znajdował się na drugim końcu miasta, a zadaniem młodzika było dostarczenie tego w ciągu godziny.
-Przepraszam szefie, ale to jest niewykonalne. Nie ma takiej możliwości bym zdążył.
-Wybacz Ricardo, ale nie interesuje mnie to. Albo się wyrobisz, albo stracisz pracę.
-No bez jaj! Jak mam to niby zrobić?
-Nie wiem i to nie mój problem. Lepiej się rusz, bo zostało Ci tylko pięćdziesiąt siedem minut.
Czarne myśli naszły chłopaka. Jeśli straci pracę, to będzie musiał chyba na stałe zostać złodziejem, co wcale mu się nie uśmiechało. Nie tracąc ani chwili, zbiegł po schodach, wyprzedzając windę, by już po minucie być na zewnątrz. Kroki swe skierował do bramki, przy której przypiął swój ukochany rower. Widok, który tam zastał, całkowicie go przeraził. W jego wspaniałym rowerze, tym który miał mu zapewnić zwycięstwo w tym trudnym zadaniu, był flak. Felga tylnej opony stała na płaskim, sflaczałym kawałku gumy. Nie mając innego wyboru, Rico ściągnął ramiączka plecaka, a także przypiął środkowy pas, obejmujący go w talii, tak by nic mu nie przeszkadzało w biegu. Sprintem, bo tak można było tylko nazwać styl poruszania się, w który się puścił, gnał przez środek zakorkowanej ulicy, omijając oblężone chodniki. Korzystając ze swych akrobatycznych umiejętności przeskakiwał nad samochodami, które torowały mu drogę. W końcu dotarł do parku, w którym naprawdę mógł się wykazać. Ławki, krzaki, murki czy siatki ogrodzeniowe, a nawet dziecięcy wózek. Wszystko to omijał, wykonując efektowne monkey vault, gate vault, one hand vault czy lazy vault. Mimo niebotycznych przeszkód, nadrabiał swą trasę różnymi skrótami. W końcu, po straszliwym wysiłku dotarł do wschodniego wyjścia z miasta, gdzie czekać miał na niego odbiorca paczki. Ku jego przerażeniu, nikogo tam nie było. Wszystko wyjaśniło spojrzenie na zegarek, którego stoper wskazywał sześćdziesiąt cztery minuty. Widok tych kilku cyferek przeraził Ricardo. Wiedział, że jego szef nie jest gołosłowny i jeśli coś powie, to tak się stanie. Nie dowierzając w całą tą sytuację, przez następną godzinę błąkał się po okolicznych terenach z nadzieją, że odnajdzie osobę, której będzie mógł oddać pakunek. Całkowicie wykończony w końcu się poddał. Załamany nie myślał nawet o tym by wrócić do firmy. Jeszcze będą mieli okazję aby go wyrzucić. Ze szklistymi od łez oczami, ruszył w kierunku domu, aby przekazać swym rodzicom złe wiadomości.

-Że co?! Ale jak to?! To wszystko wasza sprawka?!- ugiętym i zrozpaczonym głosem odezwał się Rico.
-Bardzo Cię przepraszamy synku. Nie wiedzieliśmy, że będzie Cię to kosztować tyle wysiłku. Gdybyśmy zaproponowali Ci to wprost, nigdy byś się nie zgodził- odpowiedziała mu matka, z równie wyczuwalnym wzruszeniem w glosie.
-Widzisz Ricardo. Jest tak...- odezwał się ojciec- W końcu trafiliśmy sporą wygraną w Loterii prowadzonej przez nasze miasto, więc postanowiliśmy umożliwić Ci spełnienie swoich marzeń. Chcielibyśmy, abyś w końcu wyruszył w swoją podróż pokemon.
Świat na chwilę stanął w miejscu. Perfidny podstęp rodziców stracił na znaczeniu. Amarantowe oczy ponownie pokryły się łzami, tylko że tym razem wywołanymi szczęściem. Chłopakowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Ściśnięte gardło nie pozwalało mu wypowiedzieć ani słowa, więc tylko przytulił mocno rodziców, którzy podobnie jak i on, rozpłakali się ze szczęścia. To była piękna chwila, która była początkiem kolejnego, nowego życia dla Ricardo.

Początek swej pokemonowej przygody, młodzieniaszek rozpoczął w mieście Saffron City, gdzie z żegnał się z rodzicami. Uścisnąwszy ostatni raz ukochanych, popędził szybko do ostatniego wagonu Magnetycznego Pociągu, który miał go zawieźć do Pallet Town. To właśnie w tym mieście miał wybrać swojego pierwszego pokemona z pośród tych, które miał mu dostarczyć ktoś z jednej, z tamtejszych hodowli.
Siedząc jak narazie samemu w jednym z przedziałów, kurczliwie trzymał swój nowy, większy, acz wciąż dobrze dopasowany plecak, w którym to znalazł się cały potrzebny mu sprzęt. Plecak był dość drogi i specjalnie przygotowany do tego typu podróży. Wzmocnione ścianki i ramiączka, masa kieszonek no i oczywiście podwieszane miejsce na śpiwór, który również posiadał. W środku tego cudeńka, znajdowały się wszelakiej maści przedmioty potrzebne trenerowi. Nowiuśki PokeDex z powiększoną bazą danych o pokemonach, ich atakach i zdolnościach, pięć pokeballi, potion, antidotum. Leżał tam także portfel z tylko 5000$, bo więcej nie chciał przyjąć, a także MP3, scyzoryk, latarka, paczka zapałek, trzy komplety bielizny i koszulka na zmianę, cztery kanapki i butelka wody. Dodatkowo jego nadgarstek zdobił nowy, naręczny C-Gear, służący mu za zegarek, komunikator do wideo rozmów, mapę i notatnik. Tak przygotowany czekał tylko na stację końcową, gdzie miał spotkać się z osobą odpowiedzialną za jego pokemona.
Pociąg w końcu dotarł do celu - Pallet Town. Miasto to było niewiarygodnie duże, więc na początku łatwo stracić w nim orientację. Póki co jednak musiałem odnaleźć człowieka, który dostarczy mi startera. Gdy wyszedłem na peron, z całym swoim bagażem, zobaczyłem masę ludzi, biegających bez ładu i składu, tam i z powrotem.
Jeszcze nigdy nie byłem w tak ogromnym miejscu z takim tłumem ludzi stojących lub biegających wokół mnie. Peron przypominał zwykłą stację, z której odjeżdżałem, lecz ta była w porównaniu do tamtej przynajmniej dziesięć razy większa. Na prowizorycznych ścianach mogłeś zobaczyć różnorodne ogłoszenia począwszy od "Sprzedam mieszkanie", aż po "Mechanik samochodowy poszukiwany". Do pomieszczenia można było wejść poprzez trzy pary obrotowych drzwi, które nie przestawały się kręcić. Po całej przestrzeni tego miejsca postawione były ławki, na których można było oczekiwać przyjazdu własnego pociągu. Jak u licha miałem znaleźć przedstawiciela tej piekielnej hodowli? Wnet, zauważyłem pewną kobietę, która przypatrywała się mi od dłuższej chwili. Miała na sobie czarny T-shirt, czarne spodnie oraz czarny płaszcz, zaś jej długie włosy, które sięgały prawie do ziemi, miały olśniewająco jasny kolor. Ciągle zerkała na zegarek i tablet, po którym co chwila przejeżdżała palcem. Gdy mnie spostrzegła ruszyła w moją stronę, następnie zerknęła do swojego "komputerka", a potem ponownie na mnie.
- Ty jesteś Ricardo Tossi? Czemu twoja podróż trwała tak długo? Jesteś jeszcze dzieckiem! Zresztą nieważne, to na pewno ty, ponieważ zdjęcie się zgadza. No nic, przejdźmy zatem do interesów. Oto trzy pokemony, które dla ciebie wybraliśmy: Heracross typ robaczy i walczący, Skarmory typ stalowy oraz Elekid typ elektryczny. Chłopcze prosiłabym jednak abyś się pośpieszył, jestem strasznie zabiegana i nie mogę stać tutaj cały dzień. Wybieraj mądrze i szybko. - gdy to mówiła, pokazywała mi jednocześnie wygląd pokemonów na swoim tablecie. Niebezpiecznie byłoby w tym miejscu prezentować stworki w prawdziwej postaci, gdzie ktoś mógłby je zdeptać, dlatego też był to jedyny sposób.
Musiałem się zastanowić jakiego pokemona wybiorę, dlatego po krótkim namyśle odpowiedziałem.
-Nie ułatwiła Pani mi tej decyzji, ale zdecydowałem się, że wezmę tego żuka.
Odpowiedziałem wskazując Heracrossa.Chodź spodziewałem się uzyskać trochę więcej informacji, to nie miałem chęci na dalszą rozmowę z kobietą.Teraz liczyło się tylko odebranie startera i wybycie z dworca, aby odetchnąć świeżym powietrzem, a później nareszcie będę mógł rozpocząć prawdziwą podróż.
Profesja: Trener
Początkowy region oraz miasto: Pallet Town, Kanto
Cel:
- Rozwój swoich własnych umiejętności trenerskich, tak aby rodzice mogli być z niego dumni.
- Perfekcyjne wypełnienie każdego postawionego sobie zadania.
- Sięgnięcie po jak najwyższe miejsce w Turnieju Pokemon.
- Pochwycenie i wytrenowanie upatrzonych pokemonów.
Starter: Heracross
Towarzysz: ---
Najważniejsze informacje o towarzyszu (także jego Pokemony): ---
Rywal : ---
Najważniejsze informacje o rywalu (także jego Pokemony): ---
Typ gry: Przygodowa
Prośby i dodatkowe uwagi**:
Proszę o:
- Niech Ricardo otrzymuje, bądź znajduje na jakiś tablicach różne zadania czy drobne prace, zlecane przez mieszkańców miast.
- Bogactwo świata pokemon. Masa ludzi, pokemonów, dzikich miejsc. Różnorodność natury itd.
- Wprowadzenie co jakiś czas osoby towarzyszącej, której można by pomóc i która mogłaby czegoś nauczyć Rico i jego pokemony.
Top 10 ulubionych Pokémonów**: Electivire, Heracross, Magmortar, Weavile, Mewtwo, Blaziken, Lapras, Aerodactyl, Scizor, Skarmory.
Dodatkowa rzecz**:
- MP3

- scyzoryk
- latarka
- butelka wody
- C-Gear





Hitsugaya z Bleach


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Zapisy ~    Wto Mar 18, 2014 1:05 pm

Łoj, nie wiem dlaczego, ale zdawało mi się, że dawałam Ci już odpowiedź, a tu jej ni ma. W każdym bądź razie jesteś oczywiście przyjęty, grę założę dzisiaj lub jutro, ponieważ wcześniej uniemożliwiała mi to choroba. Przepraszam, że tak długo musisz czekać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zapisy ~    

Powrót do góry Go down
 
Zapisy ~
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokeUniverse :: Przygody :: Gry Trenerskie :: MG Shiro-
Skocz do: