Forum PBF pokemon
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kapeć Kanrishy(widział ktoś drugi?)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kanrisha
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 565
Join date : 09/11/2013

PisanieTemat: Kapeć Kanrishy(widział ktoś drugi?)   Pon Lis 11, 2013 7:09 am

Imię i nazwisko: Kanrisha Noneme
Wiek: 17 lat
Wygląd: Wysoka, wysportowana brunetka o fiołkowych oczach. Ubiera się w to, co akurat ma pod ręką. Lubi czarne ciuchy. We włosach ma spinkę, na której ukryty jest pokeball pomalowany na czarno, by wyglądał jak ozdoba. W nim też trzyma swojego Kyuu. Możnaby ją określić jednym słowem - złodziejka. Wygląda jak złodziej, a małe, zwinne ręce wcale nie pomagają zatrzeć tego wrażenia. Tym bardziej napis na kurtce: Trzymaj rzeczy blisko, bo kiedyś ci ich zabraknie". Hah. W każdym razie to na tyle w kwestii wyglądu ^^
Charakter: Po pierwsze: To ona jest alfą. Nienawidzi, gdy musi się podporządkować. Zawsze racja musi być po jej stronie(jak u kobiety przed okresem) i nawet gdy nie ma racji to upiera się, że ją ma. Jest wybuchowa, cwana, zwinna i nie zna pojęć takich jak honor czy godność. Jest za to odważna jak cholera. Nie boi się nowych wyzwań, choć nie zawsze ma na nie ochotę. Tak czy siak... Uwielbia pokemony i najchętniej przygarnęłaby każdego, który wpadnie jej w łapy. Za to nienawidzi policji i innych instytucji, które ograniczają wolność człowiekowi
Historia: Witajcie. Postanowiłam opowiedzieć wam historię mojego życia. Cieszę się, że jesteście ty aż tak zainteresowani. Widzę jednego słuchacza... nie, dwóch, licząc mojego pokemona, śpiącego z nudów na moich kolanach. Co się tak patrzysz, słuchaczu? Nie mówiłam, że to będzie ciekawe. Ale zacznijmy od początku...
Urodziłam się jakieś siedemnaście lat temu w Pipidówie Mniejszym, zwanym też "ostatnim przystankiem przed Śmiercią" i Thevery, miastem złodziei. Słusznie. Wspomniana wcześniej celebrytka w czarnej kiecce trzymająca starodawną kosę jest wszędzie. Na ulicy, w sklepie, nawet w kiblu nie możesz czuć się bezpiecznie. Poważnie. Poza tym panują tam smród, brud, szczury, pająki i inne paskustwa. Pokemony są tu wystawiane do nielegalnych walk, w których nie mogą używać swych mocy. Walczą jedynie na kły, pazury i łapy. Oczywiście tylko jeden z nich wychodzi z tego żywy. Prawo dżungli, co poradzić. W każdym razie... Ja i mój brat bliźniak Eon mieszkaliśmy razem z rodzicami w jednej z lepszych dzielnic... co ja gadam, w jedynej dzielnicy, do której policja nie bała się zaglądać. Bogatsze rodziny oraz lokalni mafiozi zainstalowały alarmy antywłamaniowe, które skutecznie odstraszały marnych, ulicznych złodziejaszków. Gdy miałam jakieś siedem lat moja mama zmarła. Ojciec wziął sobie jakąś dziwkę z ulicy i spłodził z nią bękarta. Albo już była w ciąży i szukała frajera. Jedno z dwojga. Ojciec tak się zakochał, że wyrzucił mnie i Eona na ulicę. Co było robić?
Zaczęłam kraść. Nic dziwnego. Eon niestety gdzieś zniknął. Podejrzewałam, że wyruszył w podróż.
Mój nowy zawód był niebezpieczny. Nieraz skok się nie udał i siedziałam w pierdlu. Po kilku miesiącach policjantki z mojego rejonu nie zwracały na mnie uwagi. Zajmowały się tymi, którzy byli tam nowi. Cóż, szybko się okazało, że mało kto mógł mi dorównać umiejętnościami mimo młodego wieku. Szybko nauczyłam się pokonywać nawet najlepsze zabezpieczenia i likwidować alarmy, także te ciche. Żaden zamek nie miał przede mną tajemnic.
Ta sielanka trwała aż do moich siedemnastych urodzin. Zafundowałam sobie bilet na walkach pokemonów. Nie przepadałam za nimi, ale to miały być finału mistrzostw, tak zwana "elitarna dwójka". Też se wymyślili nazwę. Zero oryginalności, phi! mniejsza z tym. Na arenę wkroczyły dwa pokemony. Jednym z nich był potężny, ogromny smok. Wołali na niego Haxorus albo Topór. Wyglądał na silnego i zaprawionego w bojach. Zwłaszcza jego pysk pokryty bliznami budził przerażenie. Drugim był mały lisek o brązowych, urzekających ślepiach. W porównaniu z potworem był taki malutki... Zrobiło mi się go żal.
Walka się zaczęła. Smok zdążył zadać tylko jeden cios, ucinając liskowi pół ucha, a już było słychać syreny
- Znaleźli nas! Zmywajmy się stąd! - usłyszałam i po kilku sekundach arena była pusta. Został tylko lisek i jego pokeball. A potem pojawiła się policja. Funkcjonariuszki spojrzały na mnie z dezaprobatą
- Znowu ty? - zapytała jedna z nich. Próbowałam się tłumaczyć, ale mały pokemon z krwawiącym uchem podbiegł do mnie i przytulił się. Był taki miękki i ciepły... Niższa policjantka, Jane, spojrzała na Vulpixa ze smutkiem
- Tyle przeżyłeś, prawda, maluchu? Może z nią będziesz miał lepiej - rzuciła, a potem dodała - Mam nadzieję, że nie brałaś w tym udziału? - potrząsnęłam głową. Cóż... udziału może nie brałam, ale zapłaciłam za to, prawda?
Wyższa, Jude, popatrzyła na skaczącego z radości malucha
- No dobra. Możesz zabrać pieniądze, które tu są. A od nas dostaniesz pokeballe i pokedex. Może to zmieni twój stosunek do prawa - rzuciła i podała mi przedmioty. Co miałam zrobić? Wzięłam je. Natychmiast przeskanowałam wariującego pokemona i już wiedziałam, jakie ma umiejętności
- No już dobrze, mały. Już dobrze - szepnęłam, gdy policjantki odeszły. Pogładziłam go pod brodą - nazwę cię Kyuu, co ty na to? - pokemon zmarszczył brwi, a potem otworzył pyszczek
- Kyuu? - spytał
- Kyuu. A ja jestem Kanrisha
- Kanisza? - znów spytał, a ja potaknęłam. Nigdy wcześniej nie rozmawiałam z pokemonem, więc uważałam, że "rozmowne" stworzenia są na porządku dziennym. Uśmiechnęłam się do niego niewinnie
- A więc Kyuu, co ty na to, byśmy sobie stąd poszli, zanim twój prawowity właściciel po ciebie wróci? - spytałam, rozglądając się czujnie
- Ne wóci - rzucił pokemon stanowczo, wypluwając przy tym maleńki płomyczek, który poparzył mi rękę. Peszek? Może. W każdym razie...
Postanowiłam wrócić do "domu" po plecak i jakieś szmaty, ale tam czekała na mnie niespodzianka. Okazało się bowiem, że. mówiąc poetyckim językiem, trup ścielił się gęsto, niczym perski dywan, a dymiąca jeszcze krew malowała ściany przerażającym szkarłatem
- Ja pierdolę, what the fuck? - tylko tyle zdołałam z siebie wydobyć, patrząc na ten sajgon. Cztery ciała. Eon, ta szmata, ojciec i ich bękart. Zanim jednak zaczęłam się zastanawiać kto i dlaczego zauważyłam... Eona, trzymającego jakiś amulet w ręku i patrzącego na mnie z przerażeniem
- Co ja zrobiłem - szepnął, po czym upuścił medalion i uciekł. No cóż, chyba włączył mu się instynkt samozachowawczy. W każdym razie podniosłam świecidełko i włożyłam do kieszeni. Kto wie, ile to może być warte? Pewnie całkiem sporo. Wychodząc przez rozbite okno poczułam, że coś mnie ciągnie za nogawkę. Odwróciłam się
-Kyuu, nie pora na żarty. Musimy wiać, i to... - urwałam. To nie był Kyuu. To był ogromny Arcanine, warczący zajadle. Mój mały lisek zwiał beze mnie. Bywa i tak, prawda? Ano. W każdym razie, tak w skrócie: Wrzucili mnie do paki za zabójstwo czterech osób. Udało mi się zwiać i w lesie nieopodal znalazłam krnąbrnego Vulpixa. Jakby wiedział, że tam będę...
- Choo, nie maasu - powiedział. A więc ruszyłam, by rozwikłać zagadkę amuletu oraz wiele, wiele innych...
Pokemony:

Gatunek:Vulpix "Kyuung"

Typ:
Poziom: 27,55
Charakter: Bardzo rzadko z czegokolwiek się cieszy. Może to dlatego, że dotąd nie miał ku temu wielkich powodów. Na ogół poważny i zwiedził już kawał świata, więc jest z niego świetny przewodnik.
Ataki: Ember, Tail Whip, Flare Blitz, Baby-Doll Eyes, Quick Attack, Iron Tail, Fire Spin, Confuse Ray, Imprision, Faint Attack, Energy Ball, Dig, Dark Pulse, Will-O-Wisp
Ability: Flash Fire

Gatunek: Haunter "Garrand"

Typ:
Poziom:28,1
Charakter: Poke-psotnik. Wszystkich by oblizywał swoim długim językiem. Jak tylko zbliżają się kłopoty to szybko znika.
Ataki:Hypnosis, Lick, Spite, Mean Look, Ice Punch, Curse, Night Shade, Confuse Ray, Sucker Punch, Thunderbolt, Energy Ball, Dazzling Gleam, Shadow Punch, Payback
Ability:Levitate

Gatunek:Skorupi "Sharpy"

Typ:
Poziom:25,05
Charakter: Bardzo rozrywkowy i pieszczotliwy pokemon, który za odrobinę głaskania zrobi wszystko dla swojej trenerki. W walkach bardzo się stara, lecz treningi trochę go nudzą.
Ataki:Bite, Leer, Poison Sting, Knock Off, Pin Missle, Acupressure, Night Slash, Pursuit, Bug Bite, Aerial Ace, X-Scissor, Dark Pulse, Poison Fang, Iron Tail, Twineedle
Ability:Battle Armor

Gatunek:Archen "Eater"

Typ:
Poziom:12,3
Charakter:Pokemon-rozwydrzone pisklę, który nic ino chciałby jeść i jak nie dostanie jedzenia to po prostu gryzie innych. Do tego najlepszą do niego motywacją do wszystkiego jest jedzonko.
Ataki:Quick Attack, Leer, Wing Attack,Rock Throw, Double Team, Dragon Pulse, Earth Power, Scary Face, Earthquake, Sleet Wing, Shadow Claw, Head Smash
Ability:Defeatist

Gatunek: Eelektrik "Kendi"
Płeć: Samiczka

Typ:
Poziom: 39,1
Charakter: Bardzo pieszczotliwa i wierna pokemonica. Lubi słodycze. Bardzo stara się wykazać w treningach i walkach.
Ataki: Tackle, Thunder Wave, Spark, Charge Beam, Crunch
Ability: Levitate

Gatunek: Swirlix "Faveet"
Płeć: Samiec

Typ:[img[http://www.serebii.net/pokedex-bw/type/fairy.gif[/img]
Poziom: 27
Charakter: Ten pokemon to okropny łakomczuch. Żadne słodycze nie ujdą jego uwadze i gdy tylko trener chociaż na chwile się odwróci zostaną skonsumowane. stworek ten panicznie boi się smoków i gdy je widzi chowa się gdzie popadnie.
Ataki: Dazzling Gleam, Sweet Scent, Tackle, Fairy Wind, Play Nice, Fake Tears, Round, Cotton Spore, Endeavor, Aromaterapy



Towarzysz: Irvine
Pokemony towarzysza: Brak
Plecak:
- Portfel(niekoniecznie mój(^^))
- Płytka dla Arceusa typu Fairy
- jajko Vanillite
- Leaf Stone
- Fire Stone
- Dusk Stone
- Mega Stone
- Thunder Stone
- 10x Rare Candy
- Lure Ball
- 5x Lava Cookie
- 4x pokeball
- Spinka z ukrytym pokeballem Kyuu
- Pokedex
Box/Bank:Bank|Box
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Kapeć Kanrishy(widział ktoś drugi?)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokeUniverse :: Przygody :: Skarbiec :: Karty Postaci-
Skocz do: