Forum PBF pokemon
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 KP Carlos

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Carloss



Liczba postów : 6
Join date : 17/05/2014

PisanieTemat: KP Carlos   Nie Maj 18, 2014 3:33 pm

Imię i nazwisko: Roy Carlos
Wiek: 13 lat
Wygląd:
Charakter: Roy od praktycznie zawsze spotykał się z dużym naciskiem rodziców na to, aby został gwiazdą sportu. Na początku było fajnie, dzięki czemu stał się niezwykle pewny siebie. Radził sobie ponadprzeciętnie, z czasem futbol "wyłaniał" u niego nowe cechy charakteru, potrzebne na boisku, takie jak: waleczność, wielka ambicja. Dzięki aktywnej grze w futbol chłopak posiada naprawdę świetną kondycję, potrafi godzinami biegać i się nie zmęczyć. Poza tym zauważalne są: niezwykła zadziorność, nieustępliwość czy opanowanie. Mało czasu spędzał wśród swoich rówieśników, a podczas treningów nie skupiał się na kontaktach z innymi, przez co można zauważyć u chłopaka lekką nieufność. Mimo wszystko Venucci wymaga od życia, a także cieszy się z niego, chociaż kiedyś nie umiał tego robić...
Historia: W życiu każdego chłopca nadchodzi moment, w którym musi wybrać co dla niego dobre. Czy jest to dążenie do bycia sławnym sportowcem niczym Cristiano Ronaldo czy Lionel Messi, a może lepszym wyborem będzie droga muzyczna? Wiadomo Metallica, Iron Maiden, generalnie te sprawy. Otóż w tej historii przed takim zadaniem staje niejaki Roy Venucci, młodzieniaszek z gimbazy, z Pallet Town. Niestety los nie jest dla niego zbyt łaskawy, bowiem jest to przedstawiciel typowego „pechowca”. Mimo to twardy charakter często pozwolił przejść mu przez przeróżne ciężkie sytuacje w życiu. A jak na 13 latka miał ich on całkiem sporo. Zaczynając od początku:
Roy urodził się w Pallet Town, miasteczku słynącym głównie z tego, że jest tam laboratorium niejakiego profesora Oaka, przez którego wiele młodzieńców rozpoczynało swoje przygody z Pokemonami. Ze względu na bardzo ciężką sytuację finansową rodzice zmuszeni byli pracować na dwa etaty, przez co chłopak już w wieku 5 lat musiał zostawać na noce sam w domu, jednak nigdy nie miał o to pretensji do rodzicielów – przecież wszystko robili głównie z myślą o nim i o jego przyszłości. Wiązali bowiem z nim wielkie nadzieje, cała rodzina widziała w nim od początku kogoś, kto będzie nie tylko jej chlubą, ale także żywą maszynką do zarabiania pieniędzy. Nieświadom niczego młodzieniec przez wszystkie lata swojego dzieciństwa zostawał praktycznie zmuszany do uprawiania sportu. Rodzice uważali, że z tego będzie czerpał największe w przyszłości zyski. Początkowo nie był z tego niezadowolony, przez swoje umiejętności imponował przez lata kolegom i koleżankom, u których wzbudzał podziw.
-Wiesz co, ty to kiedyś zostaniesz takim Ronaldo – takie słowa usłyszał kiedyś na WFie od jednego z kolegów. Na tyle utknęły mu one w pamięci, że postanowił je sobie zapisać na kartce i powiesić nad łóżkiem.
-W sumie to sport jest całkiem spoko – wmawiał sobie na siłę co wieczór, z lekkimi łzami w oczach wpatrując się w ową karteczkę ledwo co trzymającą się na suficie.
Wmawiał… bowiem chłopak widział swoje miejsce w zupełnie innym świecie, tym, który jest tak popularny, o którym się tak mówi, czyli w świecie Pokemonów. Kiedy jako dziecko zostawał sam w domu, mimo zakazów rodziców, ze względu na rachunki za prąd postanawiał włączać chociaż na chwilę telewizor i mimo, że często leciała tam liga mistrzów, on wolał przełączyć na kanał dalej i obejrzeć czy to walkę o przewodnictwo w regionie Kanto, czy też byle jakie powtórki z zawodów koordynatorów. Piękno, siła pokemonów imponowały mu na tyle, że nie chciał w życiu robić nic innego. Został jednak tak wychowany, że bał się odmówić swoim rodzicom, którzy przedstawiali mu zupełnie inną wizję jego życia.
Wszystko zaczęło się zmieniać w okresie tak zwanego buntu, czyli czasie, w którym to każdy nastolatek stara się udowodnić, że to co on chce, jest dużo ważniejsze, niż to co pragną wszyscy inni. Roy właśnie wtedy starał się delikatnymi znakami pokazywać, że nie chce i nie lubi grać w piłkę. To mówił, że nie chce mu się iść na trening, czy, że boli go noga i chyba nie może grać. Wtedy ojciec wręcz na siłę wysyłał go na treningi, a żeby sprawdzić, czy na pewno na nie dotarł, śledził go. Doskonale o tym wiedzący syn, nawet nie próbował wykrętów. Pewnego kolejnego, żmudnego poranka usłyszał tako oto rozmowę rodziców:
-Sierra… to już nie ma sensu. On się zaczyna buntować – takie słowa padły z ust ojca do matki
-Co?! Przecież sam mówiłeś, że to będzie żyła złota!
-No wiem, wiem. Ale nie ma sensu na siłę go do tego upychać, ja… myślałem, że on lubi to robić, a okazuje się, że ma to wszystko gdzieś
-Chyba nie chcesz się teraz wycofać? Po tym wszystkim, co zrobiliśmy, aby tak się rozwijał, te przelane pieniądze, emocje. On miał to wszystko zwrócić!
Usłyszawszy tak materialne podejście do sprawy matki jak najszybciej wybiegł z domu do miejsca, w którym lubił spędzać mnóstwo czasu, była to mała rzeczka na obrzeżach miasta. Lubił je głównie ze względu na to, iż było to jedno z nielicznych miejsc, gdzie spokojnie można było sobie usiąść, popatrzyć w piękną, niebieską, wręcz przezroczystą wodę i poobserwować przeróżne pływające w niej stworzenia.
-Jak ona może… traktuje mnie jak przedmiot… co z niej za matka… – rozmyślał sobie młody przedstawiciel rodziny Venucci.
-Witaj chłopcze, nad czym tak rozmyślasz? – odwrócił się i zobaczył kierującego do niego te słowa postać którą dobrze kojarzył – był to Profesor Elm!
-A tak… o życiu – wypowiadając te słowa starał się ukryć swój wewnętrzny smutek.
-To chyba bardzo ogólne stwierdzenie, nieprawdaż? – naukowiec prawdopodobnie wyczuł coś nieprawidłowego w głosie młodzieńca.
-To długa historia… i wątpię, żeby profesorowi chciało się jej słuchać
-Ależ ja chętnie posłucham, młodzi ludzie są przyszłością świata i warto się z nimi porozumiewać jak najczęściej – po tym zdaniu Roy ewidentnie się przełamał i opowiedział wszystko, co się wydarzyło w ostatnim okresie, w jego życiu.
Po dosyć długiej opowieści zaczęło się ściemniać, wyraźnie oburzony postawą pani Venucci prof. Oak przez dłuższą chwilę nie odzywał się, jednak milczenie nie trwało zbyt długo.
-Dobra, robi się późno, wracaj do domu, porozmawiam z Twoim ojcem jeszcze dziś przez telefon, a może nawet wpadnę do waszego mieszkania – rzekł Profesor
-Ale… będą na mnie źli, że żale się komuś obcemu i opowiadam historię mojej rodziny
-Uwierz mi, nie będą. Poza tym nie jestem Ci obcy, jako profesor jestem naprawdę zżyty z miastem, jak i jego mieszkańcami. Ich problemy są moimi, jak i na odwrót. A teraz muszę już lecieć, bądź dobrej myśli – to mówiąc odszedł gdzieś w kierunku centrum miasta prof. Oak.
Faktycznie, robiło się co raz ciemniej, tak więc Roy także skierował się do miejsca swojego zamieszkania, jednak lęk przed tym, że rodzice mogli już rozmawiać z naukowcem, bał się iść tam szybko. Chcąc, nie chcąc w końcu trafił do mieszkania. Jak najciszej otworzył drzwi, jednak uporczywa mama od razu naskoczyła na niego, zarzucając mu to wszystko, czego się obawiał. W końcu uderzyła syna w twarz… wszystko widzący ojciec natychmiast odepchnął ją i wyszedł z synem na zewnątrz.
-Nie przejmuj się… ona ma bzika na punkcie pieniędzy i nie cierpi, jeżeli wie, że ty jej ich nie dasz. Spokojnie… dzisiaj nocujesz u Profesora Oaka, proszę bardzo, oto twoje rzeczy na podróż! Niech Twoje marzenia się spełnią, wierzę, że nawet jako trener staniesz się chlubą rodziny. Postaraj się zapomnieć o tym, co się wydarzyło przed chwilą. Ja z całego serca przepraszam Cię za to, że próbowałem zrobić z Ciebie żywą skarbonkę. Jest mi z tego powodu niesłychanie wstyd. Byłem złym ojcem, nie powinienem Cię do niczego zmuszać. Nie zdziwię się, jeżeli będziesz chciał o mnie i mamie zapomnieć, jednak jeżeli będziesz czuł taką potrzebę, w każdej chwili możesz wrócić do domu… – powiedział ojciec ze łzami w oczach, po czym wręczył synowi plecak, jednak nawet nie pożegnał się z synem i z opuszczoną głową udał się z powrotem do mieszkania…
Roy szybko udał się do prof. Oaka, aby odpocząć i przespać się…
Następnego poranka obudziwszy się usłyszał pukanie do drzwi
-Roy, wstałeś już? – był to profesor.
-Tak, proszę
-Cóż… pewnie domyślasz się co Cię teraz czeka, chodź szybko na dół
Podekscytowany chłopak jak najszybciej zszedł piętro niżej i ujrzał, jak profesor wyjmuje jakąś paczuszkę.
-Proszę bardzo, oto wszystko, co przyda Ci się w Twojej podróży
Słysząc te słowa z ust naukowca pierwszy raz poczuł się szczęśliwy, poczuł, że w końcu będzie robił to, na co ma ochotę.
-Niestety nie mam wiele czasu, więc jedyne co mogę powiedzieć to… powodzenia! A teraz ruszaj, świat czeka na Ciebie! Trzymaj się i dzwoń do mnie regularnie, traktuję Cię jako mojego ucznia! – Oak uściskał młodzieńca, po czym odprowadził go do drzwi i pożegnał.
-Teraz moje życie dopiero się zacznie! – powiedział sam do siebie pełen energii chłopak i ruszył ku przygodom...
Profesja: Trener
Profesja poboczna: Hodowca
Pokemony:

Gatunek: Charmander
Płeć: Samiec

Typ:
Poziom: 5
Charakter: Bardzo miły i sympatyczny pokemon, uwielbia bawić się ze swoim trenerem. Zawsze jest gotów go bronić, ponadto jest niezwykle posłuszny, nie zaatakuje nikogo jeśli trener nie wyda mu takiego polecenia. Gdy przychodzi czas na trening, zawsze daje z siebie wszystko.
Ataki: Scratch, Growl
Ability: Blaze - Kiedy HP spada poniżej 1/3, ataki ogniste zadają do 1,5 raza większe obrażenia.

Odznaki: ---
Towarzysz: ---
Pokemony towarzysza: ---
Plecak:
5000$
5x Pokeball
2x Potion
Pokedex
Pokenav
Lornetka
Latarka
Karma Pokemon
Śpiwór
Namiot

Box/Bank:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
KP Carlos
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokeUniverse :: Przygody :: Skarbiec :: Karty Postaci-
Skocz do: