Forum PBF pokemon
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klejnot Przeznaczenia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kanrisha
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 565
Join date : 09/11/2013

PisanieTemat: Klejnot Przeznaczenia   Pon Lis 25, 2013 8:15 pm

A może by jakiś fanfick, tak nas rozruszanie towarzystwa? Nie wstydźcie się pisać, koteczki^^
To może ja zacznę. Nie jest może najlepszy, ale nie jest też najgorszy(tak myślę). Poproszę o komentarze pod spodem, bo nie będę dalej pisać Very Happy

Wiele wieków temu w królestwie znanym jako Brymorian panował Xavierre. Człowiek ten był świetnym dyplomatą i idealnym władcą. Dzięki niemu ludziom nie brakowało niczego, a sąsiednie kraje były zadowolone i nie atakowały, mimo ogromnej przewagi liczebnej armii. Xavierre miał dwóch synów: Ivana i Reina. Byli bliźniakami, Ivan był starszy jedynie o parę minut. Zgodnie z prawem to on miał przejąć tron, ale zazdrosny o jego pozycję Rein posunął się do zamordowania całej swojej rodziny. Był to haniebny czyn, ale nikt nie ośmielił się sprzeciwić komuś, kto bez wahania zabił swych bliskich. Po kilku latach Brymorian zaczął upadać. Rein wziął sobie za żonę piękną Ivory i spłodził z nią syna, Avo. Gdy chłopiec miał cztery lata Rein zaczął się obawiać o swoje życie. Powołał więc do życia Gildię, osobistą ochronę króla i jego rodziny. W Gildii powstały cztery zakony: Zakon Miecza, Magii, Strzały oraz Zmian. Każdy miał swoją specjalizację. Mistrzowie z oddaniem chronili władcę przed zamachami na jego życie, a robili to tak skutecznie, że rok później cmentarz zapełniony był niedoszłymi zabójcami tyrana. Despota nie poprzestał jednak na tym. Chciał posiadać władzę absolutną, panować nad umysłami poddanych. Wraz z Mistrzami wojowników, magów oraz zmiennokształtnych stworzył Klejnot Przeznaczenia. Dzięki jego mocy mógł zmusić ludzi by wypełniali jego wolę. Mistrzyni zabójców dowiedziała się o tym niedługo potem i raz ze swoimi uczniami opuściła Gildię na znak protestu przeciw tak potwornemu zdeprawowaniu. Rein odkrył, że na niektórych ludzi nie może wpłynąć i wyeliminował ich. A później także mistrzów, z obawy o swój sekret.
Nie przewidział tylko, że jego własny syn, Avo, który skończył 18 lat również będzie odporny na działanie Klejnotu. Chłopiec do tej pory udawał. Gdy jednak trzy państwa wypowiedziały im wojnę Avo dokonał wyboru. Tylko on mógł uratować kraj i jego otumanionych mieszkańców.
Postanowił zabić ojca.
Pewnego dnia zakradł się do jego pokoju trzymając w dłoni miecz, a w bucie chował sztylet. I czekał... Wieczorem przyszedł Rein, wzdychając z zadowoleniem.
- Kolejny dzień rujnowania marzeń obywateli. Tylko gdzie się podział mój marnotrawny syn? - zapytał i spojrzał prosto w miejsce, gdzie ukrywał się Avo. Ten wyszedł z kryjówki z obnażonym mieczem wycelowanym w ojca
- To już koniec, Rein. Twoje rządy doprowadziły do upadku naszego kraju. Teraz musisz odejść. Nie chcę cię zabić, ale musisz zrozumieć, że to, co zrobiłeś jest niedopuszczalne. - powiedział. Rein tylko się roześmiał, a potem ruchem ręki wytrącił Avo miecz z dłoni. Chłopak cofnął się nieco, wyraźnie wystraszony.
- Avo... Jestem pod wrażeniem, że uwolniłeś się spod wpływu Klejnotu. Nie spodziewałem się tego
- Nigdy nie byłem pod jego wpływem, ojcze. Udawałem - odparł Avo, patrząc na leżący nieopodal miecz
- Nawet o tym nie myśl - rzucił, jakby czytając mu w myślach - A więc jesteś jednym z tych. Specjalnie mnie to nie dziwi. W końcu jesteś moim synem. Ale wiesz, co cię teraz czeka - Rein uniósł Klejnot - zginiesz lub się podporządkujesz. Powiedz, co wybierasz? - Avo poczuł potężny nacisk na jego dotychczas niepokonanej mentalnej barierze. Wystraszył się, że tym razem pęknie. Czuł, że za chwile się podda lub zginie. Tak jak jego cała rodzina...
Myśl o tych, których znał tylko z opowiadań matki, która przecież nie znała ich zbyt dobrze pomogła Avo stworzyć niezniszczalną ochronę przeciw Klejnotowi. Przypomniał sobie również o sztylecie. Doskonale wiedział, co ojciec chce usłyszeć. Tyle razy udawał, że jest pod wpływem Klejnotu... Tym razem jednak musiał zagrać jeszcze lepiej niż kiedykolwiek. Ważyły się losy Królestwa... i jego życia.
- Nigdy... nie stanę u twego... boku, morderco! - wykrzyczał, udając, że walczy o każde słowo. Potem efektownie upadł na kolana i złapał się za głowę, wyjąc z udawanego bólu. Następnie upadł i zamknął oczy, czekając na reakcję ojca. Ten pochylił się, nieco... zatroskany? Avo podniósł się powoli na drżących rękach.
- Wybacz mi, ojcze. Moje słowa były haniebne. Zabij mnie, jeśli taka twa wola - wyszeptał. Rein zaśmiał się
- Nawet ty... Udało mi się złamać nawet ciebie... - odwrócił się plecami do klęczącego Avo, który trzymał już sztylet w dłoni. Chłopak czekał właśnie na taką okazję. Szybko podniósł się i wbił ostrze prosto między żebra zaskoczonego Reina
- Mogłeś po prostu odpuścić - powiedział Avo. Rein zaśmiał się, plując krwią
- Ja... powrócę... wraz z mocą... Klejnotu... a wtedy... wszyscy twoi potomkowie... pożałują. Przysięgam - wyszeptał i zamknął oczy. Szara mgiełka otoczyła jego ciało, które zaczęło znikać. Następnie mgła stała się błękitna i wypełniła wnętrze Klejnotu Przeznaczenia, który stał się fioletowy. Avo pokręcił głową
- Zapominasz, że jestem magiem, ojcze - potem wyszeptał parę niezrozumiałych słów i dodał - Nawet, jeśli się pojawisz zabije cię broń nasączona moją krwią - wziął miecz do ręki i rozciął skórę. Czerwona krew pociekła po srebrnym ostrzu - Od dziś zwać się będziesz Łzą Avo. Jeśli będziesz potrzebna, mój potomek znajdzie cię. Wskażesz mu drogę - rzucił, a miecz rozjaśnił się na żółto. Potem wziął ze sobą Klejnot i wyszedł na królewski balkon. Wśród wieśniaków zauważył też wrogich szpiegowi odetchnął z ulgą
- Mam do was kilka słów, obywatele Brymorianu. Wasz król... nie żyje - poczekał, aż wiwaty i brawa umilkną i kontynuował - Zgodnie z prawem to ja jestem nowym królem. Chcę wam coś obiecać, moi poddani. Już nigdy więcej nikt niepowołany nie przejmie władzy. Proszę, by obywatele innych państw przyszli później do sali tronowej - spojrzał znacząco na zmieszanych szpiegów, którzy pokiwali głowami. Kilka godzin później wyjaśnił "informatorom" co tak naprawdę zaszło z zastrzeżeniem, że te informacje są tylko dla uszu władców.
Zanim Avo zmarł, przekazał swojemu jedynemu synowi Zeinowi i pewnej kobiecie imieniem Amanda prawdę o Klejnocie i mieczu. Po jego śmierci obie te rzeczy zostały ukryte w jego grobowcu, którego strzegą potężne zaklęcia. Ta historia przekazywana jest z pokolenia na pokolenie przez potomków Amandy oraz Zeina. Jednak czemu powiedział to nieznanej osobie? O tym wiedzą tylko oni...


I co myślicie? Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kanrisha
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 565
Join date : 09/11/2013

PisanieTemat: Re: Klejnot Przeznaczenia   Nie Gru 08, 2013 12:45 pm

Ja wam dam nie czytać mojego FF, niedobre wy stworzenia wy!
Ok, kolejna część(czyta to ktoś wgl?)

Osiemnastoletnia Koori zamknęła księgę z legendami. Była tak stara, że prawie rozsypywała się w dłoniach. Znalazła ją w biblioteczce swojej matki, w której szperała z nudów. Czekała, aż ceremonia pasowania jej brata, Eona się rozpocznie. Była z niego taka dumna... Odkąd przyjęli go do Gildii była pewna, że uda mu się ukończyć szkolenie, jako jednemu z nielicznych. Na kilkuset ucznów tylko około pięćdziesięciu każdego roku kończyło naukę i przystępowało do wybranego zawodu. Koori osobiście nie dostała się nigdzie. Nie potrafiła czarować, nie mogła utrzymać miecza, a co do zmiany kształtu... cóż, kiedyś próbowała, ale wyniki były tak złe, że nawet nie chciała o tym myśleć. Za to jedyna gildia, do której mogłaby należeć dawno przestała istnieć. Koori postanowiła więc założyć schronisko dla rannych i chorych wilków, by móc jakoś odwdzięczyć się tym zwierzętom. W dzieciństwie zgubiła się w lesie. Odnalazły ją szczenięta biegające sobie samopas. Ich matka była ciężko ranna. Koori pomogła jej wyleczyć ranę, za co w podzięce inteligentne zwierzę warczeniem i pchaniem zagnało ją do domu.
Dziewczyna przestała wspominać i spojrzała na zegar, zawieszony na ścianie. Już była spóźniona na ceremonię!
Biegiem ruszyła w stronę głównej sali. Mieszkała w pokoju w pałacu Gildii, więc miała blisko. Jej wejścia nikt nie zauważył, za to ona kątem oka dostrzegła jakiś ruch na balkoniku. Gdyby w tym momencie mrugnęła, na pewno by to przeoczyła. Spojrzała tam i ją zmroziło
Dean.
Najgorszy uczeń Gildii, jakiego ta kiedykolwiek widziała. Zdołał wylecieć już po tygodniu, czym ustanowił rekord. A wszystko przez... lub dzięki Koori...
Było to osiem lat temu. Dean był w wieku jej brata, a ponieważ ich rodzice nie byli zbyt bogaci, Koori również pozwolono zamieszkać w Gildii. Dziewczynka była wtedy złodziejką, i to całkiem dobrą . Postanowiła zakraść się do gabinetu Svorna i zobaczyć, czy ma on tam coś ciekawego. Na stole zauważyła przepiękne, drogie klejnoty i sztabkę złota. Sięgnęła po jeden z nich, ale usłyszała skrzypienie drzwi. Z duszą na ramieniu obróciła się... i zauważyła Deana. Odetchnęła z ulgą
- Co ty tu robisz? - zapytała, bawiąc się diamencikiem. Chłopiec rozejrzał się
- Wysłali mnie, żebym zwiedził Gildię. Co to jest? - wskazałna diament.
- Sztuczny klejnot, dzięki któremu mogę wywoływać tęczę. Zobacz - podała mu klejnocik i uciekła. Zaraz potem pojawił si Mistrz Svorn, nauczyciel wojowników z obnażonym mieczem i wrogim spojrzeniem
- Oddasz po dobroci, mały złodzieju? - zapytał, kierując czubek ostrza w jego stronę.
Godzinę później Dean już się pakował do domu. Koori zmarszczyła brwi. Co on tutaj robi, skoro nie był ani uczniem, ani absolwentem? Zauważyła też w jego dłoniach sztylet z głownią w kształcie wilka i fioletowy klejnot wielkości jajka. Widziała już ten odcień fioletu. Unikalny, z pasmami błękitu i czerwieni okalającymi fioletową kulę mgły pośrodku
Klejnot Przeznaczenia! Koori otworzyła oczy, przerażona. Skąd on się tu wziął? I dlaczego miał jej broń? I po co przybył? Nie była pewna co on kombinuje, ale wiedziała, że nie jest to nic dobrego. Zwłaszcza, że trzymał Klejnot. Dean zauważył dziewczynę i uśmiechnął się złośliwie. Po sekundzie poczuła jakiś nacisk na umysł, a potem usłyszała głos.
"Nie zwracaj uwagi na nic... Nic nie powinno cię teraz obchodzić"
Koori potrząsnęła głową i nacisk opadł. Zobaczyła, że Dean kiwa na nią palcem i robi zamach sztyletem. Szybko wykalkulowała, kim jest cel i podbiegła, by go odepchnąć. Jej nogi były jednak jak z metalu, nie mogła się ruszyć. Gdy odzyskała władzę w nogach ostrze wirowało już w powietrzu. Ruszyła najszybciej jak potrafiła w stronę Mistrza Svorna, ale była zbyt wolna. Inni nie zauważyli nawet, że coś się dzieje. Wilczy Kieł trafił prosto w cel. Przech chwilę wszystko działo się w zwolnionym tempie, a potem czerwona plama krwi rozlała się po piersi niczym kwiatek. Potem znów poczuła nacisk, ale tym razem go przezwyciężyła
"Koori zabiła Mistrza", usłyszała w głowie. Wszystkie głowy obróciły się w jej kierunku, wszystkie twarze wykrzywiły się w grymasie złości i niedowierzania. Koori nie zdążyła otworzyć ust, a kula ognia uderzyła w ścianę tuż obok niej. Mistrz Meik, mag, usiłował ją zabić. Zmiennokształtny Mistrz Raven przeistoczył się w kruka
- Nie waż się nawet drgnąć, morderczyni - warknął Meik, powoli podchodząc. Koori miała dwa wyjścia. Dać się zabić za coś, czego nie zrobiła, albo spróbować uciec i udowodnić swoją niewinność.
Wybrała to drugie. Nie czekając na dalszy rozwój akcji odwróciła się i pobiegła do wyjścia. Całe szczęście większość Gildii była na Ceremonii, więc nikt nie zastawiał jej drogi. Poczuła, że coś przemyka tuż koło jej ręki i zadrżała. Kula elektryczności uderzyła w drzwi, a ogromny kruk przeleciał nad nią, wysuwając pazury. Dziewczyna przebiegła przez dziurę w drzwiach. Całe szczęścia Las był blisko. Pamiętała legendy o nim. Jeżeli ktoś wszedł do lasu, już z niego nie wychodził. Koori postanowiła postawić wszystko na jedną kartę i śmiało wbiegła między drzewa. Zdyszana obejrzała się... i kula energii trafiła ją prosto w pierś. Dziewczyna zachłysnęła się powietrzem. Spojrzała w dół, ale zamiast bluzki ziała tam czerwona dziura z wystającymi żebrami. Nie czuła bólu, była raczej zdziwiona. Zrobiła jeden chwiejny krok w tył, potem drugi. Potknęła się o wystający korzeń i upadła tak niefortunnie, że złamała sobie nogę. Leżała na plecach, otępiała, wpatrując się w ciemniejące niebo i liście. Wiedziała, że umrze. Obraz stawał się coraz bardziej zamglony i zamazany... Nim straciła przytomność ujrzała niewyraźną sylwetkę pochylającą się nad nią
- Wybacz... Mistrzu... że nie mogłam... cię ochronić... - wycharczała, myśląc, że już umarła. Chwilę później zamknęła oczy i straciła przytomność
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiko
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 137
Join date : 22/11/2013
Age : 18

PisanieTemat: Re: Klejnot Przeznaczenia   Czw Gru 19, 2013 3:09 pm

Miałam to skomentować w parę dni po pierwszej części, ale w końcu wypadło mi to z głowy. W każdym razie, co ja tam miałam napisać... A, właśnie. Kiedy kolejny rozdział, bo tak się wciągnęłam, że hej? Uh, na przyszłość zapamiętać- nigdy już nie zaczynać czytać żadnego FF'a. Ostrzegam, że nie będziesz miała teraz przeze mnie życia, bo ja coś 'la taki wampirek jestem, jeżeli chodzi o opowiadanka. Jak się nie pojawia następna część, to nie mogę dnia bez zaglądania w wątek wysiedzieć i ciągle się o nią dopytuję. Pisz dalej, bo świetnie Ci to idzie. Błędów raczej nie ma, może od czasu do czasu jakaś literówka się trafi, ale to nie przeszkadza w jasnym odbiorze. Fabuła niezwykle ciekawa, a całość tajemnicza. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. ^^

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kanrisha
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 565
Join date : 09/11/2013

PisanieTemat: Re: Klejnot Przeznaczenia   Pią Gru 20, 2013 7:49 am

Dzięki wielkie. Część trzecia będzie prawdopodobnie już dzisiaj Very Happy
Swoją drogą miło mi słyszeć, że nie męczę się po próżnicy i choć jedna osoba to czyta ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klejnot Przeznaczenia   

Powrót do góry Go down
 
Klejnot Przeznaczenia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokeUniverse :: Archiwum :: Pozostałe-
Skocz do: